Na kilka dni przed początkiem I-ligowej rywalizacji nie było wiadomo czy przystąpi do niej częstochowska drużyna. Nawet
w dniu meczu kibice i zawodnicy zastanawiali się czy Sportowiec dojedzie do Lublina. W końcu… dojechał, co chyba wywołało u gospodarzy szok, z którego nie mogli otrząsnąć się do końca meczu.
Artur Toruń
25.09.2006 14:03
A miało być tak pięknie, niemal świątecznie. Lubelski zespół, mający w składzie wielu doświadczonych i ogranych zawodników, prowadzony przez nowego trenera Miodraga Gajicia (wczoraj zrezygnował z posady), na początek zmierzył się z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, który z lekkim opóźnieniem stawił się w hali MOSiR. W dodatku tylko w ośmioosobowym składzie. O dziwo goście sprawiali wrażenie lepiej umotywowanych do walki. Byli aktywniejsi, agresywniej atakowali podkoszową strefę i w efekcie zebrali więcej piłek, chociaż warunkami fizycznymi ustępowali gospodarzom. Koszykarze Startu AZS nie przejmowali się ambitną postawą przeciwników. Byli ospali, nie potrafili przeciwstawić się chaotycznie, ale momentami skutecznie grającym gościom. Rzucali z nieprzygotowanych pozycji. Zapewne sądzili, że wcześniej czy później opanują sytuację. Jednak to, co udawało się w drugiej lidze, w wyższej klasie rozgrywkowej już nie przeszło.
Ostrzeżenie nastąpiło na samym początku spotkania, kiedy częstochowianie z dużą łatwością objęli prowadzenie 4:0. W 2 min pierwsze w sezonie punkty dla Startu AZS zdobył Paweł Kosior. Kiedy poprawił rzutem zza linii 6,25 m wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem. Nic z tych rzeczy. Lublinianie zdołali uzyskać tylko
6-punktową przewagę (12:6 po trafieniu Pawła Hołoty), którą szybko roztrwonili. Goście bardzo często sprzątali piłkę nawet z bronionej przez lublinian \"deski”. A dzięki koszom Janusza Sośniaka, Dariusza Szynkiela i Piotra Trepki spotkanie cały czas było wyrównane. Mimo iż Trepka był jednym z niższych zawodników, potrafił też zebrać 8 piłek.
W ostatniej kwarcie Sportowiec skutecznie bronił kilkupunktowej przewagi. W 38 min wygrywał 72:66. Różnicę rzutem za 3 pkt zmniejszył Michał Sikora. Po \"trójce” Arkadiusza Pelczara było 72:74, jednak \"trójką” odpowiedział też Tomasz Nogalski. Gospodarze mieli 40 sekund na odrobienie strat, ale nadal grali nieporadnie i wisząca w powietrzu niespodzianka stała się faktem.
SKŁADY I PUNKTY
Start AZS: Kosior 16 (3 x 3), Olejniczak 10, Pelczar 10 (2 x 3), Hołota 7, Jagoda 0 oraz Lipowski 7, Borkowski 5, Nowakowski 5, Sikora 5 (1 x 3), Derwisz 4, Kowalski 4, Bidyński 0.
Sportowiec: Szynkiel 17 (1 x 3), Trepka 13, Czajkowski 8, Saran 8, Nogalski 5 (1 x 3) oraz Sośniak 24 (2 x 3), Jankowski 4, Balik 1.
Sędziowali: Andrzej Karwowski, Jakub Kotulski, Bartłomiej Wojdak. Widzów - 500.
Komentarze