Gdzie się podziali chłopcy z tamtych lat
Połowa rundy za nami, a za plecami Górnika już nikogo. 0:3 z Pogonią to blamaż. Jak można po remisie z Wisłą Kraków - to nic, że szczęśliwym - ulec słabiutkim \"Portowcom”? I to w tak fatalnym stylu. Na kim szukać punktów?!
- 25.09.2006 13:48
Kiedy po meczu z Kielcach spytałem trenera Krzysztofa Chrobaka: Czy można grać gorzej? - zamiast poznać prostą odpowiedź, usłyszałem pytanie: A pan z \"Faktu”? - Nie, dlaczego? - Bo pan o takie rzeczy pyta. Teraz już wiem, skąd podejrzliwość szkoleniowca. On wiedział, że można. Tylko nie chciał tego przyznać. Sam pewnie zastanawia się, gdzie leży granica. Jedno jest pewne - w tabeli już niżej spaść się nie da. Przynajmniej do ostatniej kolejki.
Poziom Orange Ekstraklasy stał się bardzo wyrównany. Niestety, w dół. I na samym dnie tego dołu ugrzązł Górnik. Ścisk w tabeli jest ogromny, niby każdy może wygrać z każdym. Jedno zwycięstwo może wyciągnąć zespół do środka stawki, tak jak stało się to z Górnikiem Zabrze. Jednak na jakiej podstawie wierzyć, że podobnie może zrobić i Górnik z Łęcznej.
Niestety, o czym już nieraz pisałem, ilość nie poszła w jakość. Czasem na treningach trenerzy mogli skompletować i trzy jedenastki. Ale kiedy przychodziło do meczu, problem był nawet z jedną. Bo w Górniku lekką ręką pozbywano się dobrych piłkarzy. Po pierwszym sezonie w ekstraklasie podziękowano Grzegorzowi Skwarze, Tomaszowi Copikowi, Andrijowi Griszczence. Później Bogusław Kaczmarek wypędził Pawła Bugałę, Sylwestra Czereszewskiego, Ireneusza Kościelniaka, a po kolejnym pół roku Piotra Soczewkę, Tomasza Prasnala, Adriana i Mirka Budków, Roberta Mioduszewskiego. Ich los podzielili również Cezary Kucharski, Jarosław Popiela, Remek Jezierski, Łukasz Madej. Jedni niechciani, innym nie robiono przeszkód. A do tego imponującego towarzystwa Dariusz Kubicki dołączył jeszcze Andrzeja Bledzewskiego, Macieja Bykowskiego, Artura Bożyka, Rafała Kaczmarczyka, Bartosza Jurkowskiego. To oczywiście nie wszyscy. Upraszczając - szybko zastąpiono bardzo dobrych piłkarzy dobrymi, dobrych słabymi, słabych bardzo słabymi. W obecnej kadrze Górnika większa część zawodników pochodzi z końcowych ogniw tego łańcuszka. Tak jakby do reprezentowania Orange Ekstraklasy wystarczyło mieć kopaczy, a nie piłkarzy.
Do końca rundy jesiennej zostało siedem kolejek. Można w nich zdobyć 21 punktów, ale w przypadku Górnika oznacza to raczej, że można ich tyle stracić. Zespołowi z Łęcznej brakuje umiejętności, charakteru, a to tylko początek listy niedostatków. To wszystko w prosty sposób przekłada się na brak punktów i widzów na trybunach. Dlatego natychmiast należy wprowadzić w życie hasło: Ratujmy co się da! A do tego potrzeba zawodników z prawdziwego zdarzenia. Szybko trzeba wyciągać z rezerw Bartosza Jurkowskiego, stawiać na nogi Remka Jezierskiego, Vlado Sandulovicia, Łukasza Masłowskiego i Sławka Nazaruka. I dać sobie spokój z futbolowymi podróbkami.
Reklama













Komentarze