Wisła ratuje honor polskiej piłki
Wisła Kraków zagra w fazie grupowej Pucharu UEFA, chociaż niewielu kibiców dawało jej na to szanse.
- 29.09.2006 18:29
Honoru polskiej piłki miała bronić warszawska Legia, która zremisowała pierwsze spotkanie z Austrią Wiedeń. Niestety, mistrzowie Polski po raz kolejny w tym sezonie skompromitowali się i są już za burtą europejskich rozgrywek. Jutro nasze eksportowe jedenastki spotkają się w hitowym meczu Orange Ekstraklasy.
Pierwszy mecz w Krakowie Wisła przegrała 0:1 i to ona musiała odrabiać straty. Krakowski zespół od początku więc zaatakował i pierwsze chwile pokazały, że \"Biała Gwiazda” zamierza trzymać inicjatywę po swojej stronie.
Podopieczni Dragomira Okuki nie mieli jednak pomysłu na zaatakowanie udaną akcją. Dopiero po 12 minutach gry Iraklis został zamknięty na swojej połowie, jednak krakowski zespół nie potrafił wykorzystać tej przewagi. Na boisku przeważała bezładna kopanina i bramka greckiej drużyny ani razu nie była zagrożona.
Druga połowę Wisła rozpoczęła bez zmian w składzie, a także w taktyce. Iraklis także długo raził brakiem skuteczności, ale Emilian Dolha miał okazję pokazać swoje umiejętności. Sędzia doliczył do spotkania cztery minuty, a ten czas odmienił losy konfrontacji. Niemal tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra rzut wolny wykonywał Nikola Mijajlović, który uderzył precyzyjnie, a piłka przeleciała ponad 20 metrów i wpadła do greckiej bramki. Dogrywka!
Już na jej początku Wisła groźnie zaatakowała, widząc dezorientację greckiej drużyny. Piotr Brożek przedarł się lewą stroną, podał do niepilnowanego Mauro Cantoro, który z 10 metrów podwyższył na 2:0. Ten wynik dawał awans Wiśle Kraków. Rozbity Iraklis nie potrafił wykrzesać z siebie sił, aby strzelić chociaż jedną bramkę, która i tak nic by mu nie dała.
Przez całe spotkanie rewanżowe w Wiedniu Legia Warszawa nie była w stanie stworzyć ani jednej stuprocentowej okazji bramkowej. Gospodarze strzelili gola po błędzie obrony - niepilnowany Roman Wallner uderzeniem głową z 15 metrów pokonał Łukasza Fabiańskiego. Nawet strata bramki nie wyzwoliła w podopiecznych trenera Dariusza Wdowczyka ochoty do walki...
Bramki: Nikola Mijajlović (90+4), Mauro Cantoro (100).
Iraklis: Abaris – Drougas, Papazachrias, Katsampis, Sznaucner – Prittas, Poursanidis, Laval (53 Mavrogenidis) – Rivas (46 Kapetanos), Herrera, Georgiadis.
Wisła: Dolha – Baszczyński (59 Penksa), Głowacki, Cleber, Mijailović – Błaszczykowski, Cantoro, Sobolewski, Zieńczuk (79 Piotr Brożek) – Paweł Brożek (59 Radovanović), Paulista.
Żółte kartki: Poursanidis, Laval, Kapetanos, Herrera (Iraklis), Baszczyński, Sobolewski (Wisła). Sędziował Bernhard Brugger (Austria). Widzów 13 tys.
Pierwszy mecz 1:0 dla Iraklisu. Awans – Wisła Kraków.
Austria Wiedeń – Legia Warszawa 1:0 (0:0)
Bramka: Roman Wallner (65).
Austria: Safar – Troyansky, Tokić, Radomski, Mair (90 Aigner) – Vachousek (75 Metz), Blanchard, Pichlmann (11 Wallner), Kiesenebner – Ertl, Schiemer.
Legia: Fabiański – Bronowicki, Choto, Dick, Edson – Radović, Surma, Junior (67 Burkhardt), Roger (70 Kiełbowicz) – Janczyk (67 Szałachowski), Elton.
Żółte kartki: Troyansky, Wallner, Mair (Austria), Choto (Legia). Sędziował: Stanisław Suchina (Rosja). Widzów: 12 tys.
Pierwszy mecz: 1:1. Awans – Austria Wiedeń.
Reklama













Komentarze