Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Lepiej, czyli gorzej

Na konferencji prasowej Krzysztof Chrobak powiedział, że było to najlepsze spotkanie Górnika w ostatnim czasie. Dziennikarze tylko spojrzeli po sobie. Łęcznianie znowu przegrali, znowu stracili gole po głupich błędach i znowu nic nie strzelili. Nie zmieniło się też jeszcze jedno - pozycja w tabeli.
Górnik rozpoczął mecz z impetem. Już w 9 sekundzie Dariusz Jarecki strzelił w światło bramki z lewej strony, ale Krzysztof Kotorowski sparował piłkę na rzut rożny. Gospodarze spisywali się zaskakująco dobrze, a w sukurs poszli im kibice, którzy swoim dopingiem przeciwstawiali się licznie przybyłym fanom \"Kolejorza”. Jednak wszystko do czasu. Lech tylko czekał przyczajony na swoje okazje. Po raz pierwszy uderzył w 16 min, ale Piotr Reiss nie sięgnął piłki po zagraniu Zbigniewa Zakrzewskiego. W 27 min wszystko było już jak trzeba. Oczywiście w obozie rywali. Z rzutu wolnego dośrodkował Reiss, a niski Arkadiusz Bąk wygrał walkę z Przemysławem Kuligiem, kierując głową futbolówkę do siatki. Gol, jakich \"zielono-czarni” stracili już w tym sezonie wiele. Drugi gol to śmiech na sali. Naciskany Veljko Nikitović główkuje do Przemysława Tytonia. Nic nie zapowiada kłopotów. Jednak bramkarz Górnika nie łapie piłki. Widzi to Serb, który chce zażegnać niebezpieczeństwo, ale zamiast tego trafia w nogi Henry\'ego Quinterosa. Odbita piłka wtacza się do siatki. Nawet goście wydają się mocno zaskoczeni takim obrotem sprawy. Łęcznianie stają się bezradni, co mógł wykorzystać, i to dwukrotnie - Zakrzewski. Po zmianie stron Lech zaczyna pilnować przewagi. W sektorze poznańskim trwa feta, za to w łęczyńskim jak makiem zasiał. Kibice Górnika na znak protestu przestali dopingować, zwijając klubowe barwy. Ostatnim akcentem było przypomnienie trenerom i działaczom o Bartoszu Jurkowskim. Niewiele dają roszady w składzie, w tym debiutującego Machado Robertu Paulinho. Brazylijczyk próbuje rozgrywać i strzelać z dystansu, ale z efektem bardzo mizernym. Nieobecni z różnych powodów Łukasz Masłowski, Sławomir Nazaruk, Piotr Bronowicki czy Aleksandar Bajevski mogą jedynie obserwować z trybun niemoc kolegów. Nawet aktywny przed przerwą Dariusz Jarecki zaczął przegrywać pojedynki z reprezentantem Marcinem Wasilewskim. Dopiero w 77 min, po błędzie Dawida Kucharskiego, Andrzej Kubica znalazł się sam na sam z Kotorowskim, ale nie trafił w bramkę. Chwilę potem Tomasz Lisowski zacentrował do Borce Manevskiego, jednak główka Macedończyka wylądowała na słupku. W 82 min ponownie przypomniał o sobie Henry Quinteros. Reiss podał do Peruwiańczyka, a ten strzałem zza pola karnego posłał piłkę w górny róg bramki Górnika. Ostatnim akordem spotkania było minimalnie niecelne uderzenie z dystansu Dawida Sołdeckiego. Według słów trenera Górnik zagrał lepiej, według tabeli jest coraz gorzej. BRAMKI 0:1 - Arkadiusz Bąk (27), 0:2 - Henry Quin­teros (35), 0:3 - Henry Quinteros (82). SKŁADY Górnik: Tytoń - Kulig (60 Paulinho), Nikitović, Pawelec, Lisowski - Andruszczak, Sołdecki, Wędzyński (46 Kubica), Jarecki - Manevski, Grzegorzewski (69 Surdykowski). Lech: Kotorowski - Wasilewski, Drzymont, Kucharski, Wojtkowiak - Zakrzewski (87 Zając), Murawski, Bąk (90+1 Scherfchen), Quinteros, Wilk (90 Pitry) - Reiss. Żółta kartka: Marcin Drzymont (L). Sędziował: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn). Widzów: 5000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama