Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wciąż te same błędy

• To był chyba twój najlepszy występ w Górniku. – Mówiło mi to kilka osób, poklepywało po plecach. Ale i tak boli mnie to, że ta gra nie przełożyła się na punkty. Po raz kolejny nieźle to wyglądało na początku, do straty głupiej bramki... I jaki był efekt – wiadomo. • Jednak byłeś tym zawodnikiem, który ciągnął zespół do przodu. – Zależało mi na tym. Trener dał mi szansę w Szczecinie, choć było to szczęście w nieszczęściu, bo wszedłem, kiedy kontuzji doznał Artur Andruszczak. Teraz znalazłem się w podstawowym składzie i żałuję, że na samym początku nie udało mi się strzelić gola. Kto wie, jak dalej potoczyłyby się losy spotkania z Lechem. Może wynik byłby całkiem inny. • Nie przestraszyłeś się reprezentanta Polski Marcina Wasilewskiego. – Starałem się o tym nie myśleć. Przecież to taki sam człowiek jak ja. Jemu zdarzają się też słabsze dni, jak każdemu innemu piłkarzowi. Następnym razem może być na odwrót. • Po meczu uciąłeś sobie dłuższą pogawędkę ze Zbigniewem Zakrzewskim. – Znamy się z Lecha, z czasów, kiedy byliśmy juniorami. • Pocieszał cię? – Trochę tak, powiedział, że moja gra nieźle wyglądała. Ale co za pociecha. • Od kiedy z zespołu odszedł Zbigniew Grzybowski, wyrosłeś na poważnego kandydata do gry na lewym skrzydle. – Będę chciał wykorzystać swoją szansę. Na pewno nie popadnę w samozachwyt, nawet jeśli rzeczywiście moja gra będzie stała na dobrym poziomie. Będę zapierniczał na treningach, bo tylko w ten sposób mogę przekonać do siebie trenera, że jestem potrzebny drużynie. Oby jeszcze przyszły zwycięstwa. • A tych cały czas brakuje. Przed meczem za faworyta uznawano Lecha Poznań, jednak myśląc o utrzymaniu musicie wygrywać na własnym stadionie. Wiosną przed Górnikiem aż dziewięć wyjazdów. – Zdajemy sobie z tego sprawę. Jeśli teraz natracimy dużo punktów, to w rewanżach będzie nam bardzo ciężko. Żałuję tego spotkania z Lechem, bo naprawdę była dobra okazja, aby podreperować swoje konta. Ta bramka podcięła nam skrzydła. • Trudno wytłumaczyć dlaczego znowu w taki sam tracicie gola, ponownie ktoś został nieupilnowany przy dośrodkowaniu. – Przed meczem wszystko było ustawione, omówione. Niestety, zabrakło konsekwencji w kryciu. Każdy wiedział za kogo ma odpowiadać. A mimo to cały czas popełniamy błędy, które popełniliśmy już wcześniej. Sami strzeliliśmy sobie dwa gole.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama