Reklama
Znowu jest dobrze
Piłkarze Motoru bardzo szybko odrobili straty poniesione przed tygodniem w Świdniku. Wczoraj pewnie pokonali trzeciego w tabeli Górnika Wieliczka, a inny groźny rywal - Kolejarz Stróże, przegrał na własnym boisku z Sandecją. Ważne jest też to, że lublinianie zaprezentowali się znacznie lepiej niż podczas konfrontacji z Avią.
- 02.10.2006 10:42
Po słabszej dyspozycji nie było już śladu i Motor znowu zagrał jak na lidera przystało. Słowa uznania należą się też gościom z Wieliczki, którzy nie zamierzali \"murować” własnej bramki. Górnik był nastawiony ofensywnie, wystąpił podobnie jak gospodarze, z trójką napastników. W początkowej fazie spotkania obydwie drużyny zagęściły środek boiska. Zawodnicy walczyli blisko siebie i było wiadomo, że ta wymiana ciosów potrwa do pierwszego błędu którejś ze stron. Wpadka przytrafiła się gościom, ale trzeba przyznać, że Motor popisowo rozegrał swoją pierwszą groźną akcję. Paweł Maziarz prostopadłym podaniem otworzył Danielowi Koczonowi drogę do bramki. Napastnik lubelskiego zespołu znalazł się sam na sam z Łukaszem Paluchem, poczekał na najlepszy moment i posłał piłkę obok bramkarza Górnika, kiedy ten próbował skrócić kąt strzału. Duży wpływ na losy całego spotkania miała sytuacja z 40 min. Piotr Prędota po otrzymaniu futbolówki z autu, natychmiast urwał się Bartłomiejowi Piszczkowi, który próbował ratować sytuację faulem. Przewinienie było ewidentne i zawodnik Motoru padł w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na \"jedenastkę”, ale wątpliwości, i to duże, mieli przeciwnicy. Uważali, że faul nastąpił przed linią wyznaczającą pole karne. Nam wydawało się, iż do przewinienia doszło na linii, wszystko działo się po przeciwległej stronie boiska i bez przeanalizowania zapisu wideo trudno jest rozstrzygnąć spór. Próbował to zrobić Piotr Gruszka i chyba nie przebierał w słowach, ponieważ ujrzał od arbitra czerwoną kartkę. Karnego wykorzystał Dariusz Turkowski.
Po kolejnym faulu, znowu na Prędocie (był za szybki dla rywali) kapitalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Denis Liaszko. Ukrainiec uderzył lewą nogą z 18 m, a piłka wylądowała w samym \"okienku”, odbijając się jeszcze od górnej części słupka. Po tym golu lublinianie pozwolili pograć gościom, a ci stworzyli kilka dogodnych sytuacji. Dwukrotnie mocno ostrzelali naszą bramkę. W 83 min Piotr Powroźnik trafił w poprzeczkę.
Motor Lublin - Górnik Wieliczka 3:0 (2:0)
BRAMKI
1:0 - Koczon (12 min), 2:0 - Turkowski (41 z karnego), 3:0 - Liaszko (51).
SKŁADY
Motor: Krymowski - Falisiewicz, Turkowski, Kaciczak, Żmuda - Maziarz (84 Sobiech), K. Drej, Liaszko (90 Wilawer) - Koczon (74 Ocholeche), Prędota (90 H. Drej), Popławski.
Górnik: Paluch - Powroźnik, Piszczek, Księżyc, Szczepański - Gruszka, Wojcieszyński, Górski (57 Zegarek) - Wtorek, Onyekachi (29 Zawrzykraj), Sendorek (79 Kapusta).
Czerwona kartka: Gruszka (w 40 min).
Żółte kartki: Kaciczak, Wilawer (M) - Księżyc, Wojcieszyński (G).
Sędziował: Adam Szubielski (Łódź). Widzów - 1200.
Reklama













Komentarze