Reklama
Co się stało z Białą?
Im dalej w las, tym więcej drzew. Piłkarki AZS PWSZ Biała Podlaska wygrały na inaugurację rozgrywek ekstraligi z Cisami SPA Nałęczów 2:0. Ale potem było już tylko gorzej. Teraz bialczanki zajmują ostatnie miejsce w tabeli.
- 02.10.2006 17:02
W najbliższą sobotę podopieczne trenera Marcina Kasprowicza po trzytygodniowej przerwie spowodowanej meczami reprezentacji Polski wracają do ligowej rywalizacji. Na własnym stadionie o godz. 15 zmierzą się z Czarnymi Sosnowiec. - To dla nas arcyważne spotkanie. Musimy je wygrać - przekonuje Marcin Kasprowicz.
W czasie pauzy bialczanki nie próżnowały. Rozegrały dwa sparingi. W pierwszym wygrały z białoruskim Brześciem 2:1 po golach Magdaleny Koniecznej i Tatiany Shramok. W kolejnym uległy 1:3 Pradze Warszawa, a gola zdobyła Barbara Rodzik.
Co dały im te gry? - Przede wszystkim udało się przełamać indolencję strzelecką, która nas trapiła - odpowiada trener AZS PWSZ. - Dałem pograć w tych meczach zawodniczkom rezerwowym. Brześć to trzecia drużyna białoruskiej ekstraligi. Był bardzo silnym rywalem. Tym bardziej cieszy wygrana - dodaje.
Szkoleniowiec jest też zadowolony z tego co jego piłkarki zaprezentowały w sparingu z Pragą. - To, że przegraliśmy nie ma znaczenia. Wynik to sprawa drugorzędna. Najważniejsze, że znowu stwarzamy sytuacje i strzelamy bramki - mówi trener AZS PWSZ.
Skuteczność wydaje się największą bolączką zawodniczek z Białej Podlaskiej. Do tej pory w sześciu meczach zdobyły one tylko trzy bramki. To najmniej ze wszystkich zespołów ekstraligi. Ostatnie miejsce w tabeli nie może więc dziwić. Inna sprawa, że akademiczki już
od trzech spotkań muszą się obejść bez swojej reprezentacyjnej napastniczki Pauliny Krawczak. Zawodniczka doznała kontuzji kolana i w tej rundzie nie pojawi się już na boisku. Uraz wyeliminował też z gry Annę Sosnowską.
Najbliższa sobota będzie dla bialczanek sądnym dniem. - Nie wyobrażam sobie innego scenariusza jak nasze zwycięstwo w meczu z Czarnymi - twierdzi Marcin Kasprowicz.
• Co będzie jeśli nie wygracie?
- Rewolucja kadrowa. Podziękujemy niektórym piłkarkom,
a w ich miejsce sprowadzimy nowe, które będą wkładać serce w grę. Tylko ciężką pracą na treningach i w meczach można bowiem myśleć o lepszej przyszłości.
Marek Wieczerzak
Reklama













Komentarze