Wyjątkowo w piątek, ale po raz pierwszy w tym sezonie w Lublinie. Dziś o godz. 18.30 piłkarki ręczne Safo ICom podejmują rewelacyjnie spisującego się w lidze Łącznościowca Szczecin.
Marcin Prażmowski
05.10.2006 19:10
Mecz ma zostać rozegrany w nowej hali na lubelskim Globusie, chociaż jeszcze wczoraj stał pod znakiem zapytania.
- Wszystko przez brakujący odbiór techniczny obiektu - wyjaśnia Andrzej Wilczek, prezes Safo ICom i dodaje: Bez niego gra jest niemożliwa. To byłby skandal na całą Polskę, gdybyśmy mieli przegrać walkowerem. Ostatecznie dziś hala ma zostać odebrana, a kilka dni temu pozytywnie została zweryfikowana przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce. Tym samym, po sześciu meczach ligowych i dwóch w europejskich pucharach, Safo ICom wreszcie zaprezentuje się lubelskiej publiczności, a dla organizatorów będzie to ważny sprawdzian przed kolejnymi imprezami. Dodajmy, że oficjalne otwarcie hali na Globusie zaplanowano w dniu meczu Safo ICom z Budocnostią Podgorica (15 października) w 2 rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzyń. - Należy sprawdzić dosłownie wszystko. Jak będą przemieszczali się kibice, ochronę czy chociażby tablicę świetlną. Gdyby w meczu przeciwko Budocnosti coś poszło nie tak, klub mógłby zostać ukarany nawet 7 tys. euro. A na to nas nie stać. Musieliśmy więc zrobić próbę generalną - podkreśla prezes Wilczek.
Jednak i dla samych zawodniczek będzie to ważny sprawdzian formy przed starciem z mistrzyniami Czarnogóry. Co prawda we wtorek lublinianki czeka jeszcze wyjazdowy mecz z MKS Jelenia Góra, jednak Łącznościowiec jest o wiele bardziej wymagającym przeciwnikiem. - Ich siła tkwi w tym, że od momentu awansu grają w praktycznie niezmienionym składzie - uważa Dorota Malczewska, rozgrywająca Safo ICom. - A o tym, czy są takie mocne, przekonamy się po meczu z nami. Przecież do tej pory Łącznościowiec grał z rywalami teoretycznie słabszymi - dodaje zawodniczka, która nie ukrywa... tremy przed dzisiejszym spotkaniem. - Przecież wreszcie zagramy u siebie, w nowej hali. Poza tym, nie jesteśmy jeszcze do końca pewne formy, która w ostatnich meczach była dobra, jednak nie utrzymywała się na stałym poziomie - podkreśla Dorota Malczewska.
Komentarze