Marzenia się spełniają
Polska jeszcze nigdy nie wystąpiła w mistrzostwach Europy. Pojechać na turniej finałowy w 2008 roku do Austrii i Szwajcarii również będzie jej trudno. \"Biało-
czerwoni” słabo wystartowali w eliminacjach, przegrywając w Bydgoszczy 1:3 z Finlandią i remisując w Warszawie 1:1 z Serbią. Tej jesieni przed zespołem prowadzonym przez trenera Leo Beenhakkera jeszcze trzy spotkania - z Kazachstanem, Portugalią oraz Belgią. I jeśli wyniki Polaków nie ulegną diametralnej zmianie, marzenia o mistrzostwach Starego Kontynentu będzie można odłożyć o kolejne cztery lata.
- 06.10.2006 11:49
Jutro nasza reprezentacja zmierzy się w Ałmatach z Kazachstanem. W tym meczu, pomimo plagi kontuzji, będzie zdecydowanym faworytem. Z drużyny narodowej kolejno wypadali Michał Żewłakow, Ireneusz Jeleń, Arkadiusz Głowacki, Jacek Krzynówek i Mariusz Jop. Dlatego wszystko wskazuje na to, że w kadrze wreszcie zadebiutuje Grzegorz Bronowicki z warszawskiej Legii. Pierwszy w historii wychowanek Górnika Łęczna.
• Byłeś mocno zaskoczony powołaniem?
- Trochę tak, bo ostatnie wyniki Legii nie przemawiały na moją korzyść albo któregoś z kolegów.
• I tylko ty trafiłeś do kadry.
- Wiedziałem o tym już przed meczem z Wisłą Kraków. Ale w klubie nie spotkałem się z żadną zazdrością. Były tylko gratulacje.
• Marzenia jednak się spełniają.
- Mój przykład pokazuje, że tak. Jeszcze w czasach, kiedy grałem w Górniku Łęczna, podchodziłem do tego ze sporą rezerwą, choć nie mogę zaprzeczyć, iż w ogóle o reprezentacji nie myślałem. Spekulowano o powołaniu dla mnie, prasa o tym pisała, ale na tym się kończyło. Pewnie w jakimś stopniu pomogła zmiana klubu.
• W Łęcznej zbierałeś przecież bardzo dobre recenzje.
- Po raz kolejny okazało, że łatwiej trafić do kadry z Legii czy Wisły Kraków niż z innego zespołu. Trochę na przeszkodzie stawały również urazy. Dlatego w spotkaniu z krakowianami bardzo uważałem, aby nie złapać już żadnej kontuzji.
• Kiedy Paweł Janas ogłosił skład na mistrzostwa świata nie ukrywałeś swojego zaskoczenia. Myślisz, że szansa wyjazdu na mundial przeszła ci koło nosa?
- Bo kilka nominacji, co nawet pokazał turniej finałowy, było trudno zrozumiałych. Kiedy w ostatniej chwili powołany został Bartosz Bosacki, to równie dobrze mogło paść i na mnie. Choć z drugiej strony, gdybym pojechał do Niemiec, to i tak pewnie nie pograłbym w ogóle. Ale szybko przestałem zaprzątać sobie tym głowę, widocznie jeszcze wtedy nie zasługiwałem na koszulkę z orłem.
• Pierwszy mecz powinien wreszcie nastąpić w Kazachstanie. Jak wspominasz inne swoje debiuty?
- Różnie. Kiedy wchodziłem do drużyny seniorów Górnika na \"dzień dobry” pokonaliśmy Warmię Olsztyn 6:0, a ja zaliczyłem asystę przy golu Rafała Szczytniewskiego, który później został królem strzelców. W ekstraklasie na inaugurację pokonaliśmy 3:1 Wisłę Płock. Mój pierwszy występ w Legii też zakończył się wygraną nad Groclinem - 4:0. I też asystowałem przy jednej bramce i sam mogłem trafić do siatki. Gorzej było w reprezentacji kraju U-18. Ulegliśmy wtedy na wyjeździe Słowacji. Miałem nogi jak waty, byłem zablokowany.
• Ale teraz już nie jesteś postacią anonimową.
- I dobrze czuję się w reprezentacji, w której nikt nie zachowuje się gwiazdorsko. W jednym pokoju zakwaterowano mnie razem Marcinem Wasilewskim, którego znam jeszcze z czasów juniorskich. Jest również Przemek Kaźmierczak, z którym kiedyś graliśmy w Górniku i lublinianin Jacek Bąk.
• W sztabie szkoleniowym jest jeszcze Bogusław Kaczmarek.
- Trenerowi Kaczmarkowi dużo zawdzięczam. W Górniku przestawił mnie na inną pozycję, pomógł odbudować i także w jakimś stopniu wypromować się.
• Nieczęsto się zdarza, aby od razu przy pierwszym powołaniu, udało się zadebiutować w drużynie narodowej. A ty w dodatku powinieneś wyjść w podstawowym składzie.
- To się okaże w sobotę
na odprawie przedmeczowej.
• Ale to widać już
po treningach.
- W gierkach faktycznie byłem ustawiany na lewej obronie.
• Mimo że ostatnio występowałeś na prawym boku.
- Dla mnie to nic nowego. Leo Beenhakker widział mecze z moim udziałem i wie, że często używam lewej nogi. W żaden sposób zmiany pozycji nie wpływają na mnie deprymująco.
• Chyba lepiej, że zadebiutujesz przeciwko słabemu Kazachstanowi, a nie od razu z Portugalią.
To byłby skok na głębszą wodę.
- Skupiam się wyłącznie na najbliższym rywalu. Każdy mecz w reprezentacji jest dla mnie najważniejszy. Dlatego Kazachstan jest dla mnie jak Portugalia.
• Najbliższe mecze,
po słabym początku w eliminacjach, powinny dać odpowiedź, czy Polska będzie jeszcze liczyła się w drodze do Euro 2008.
- Selekcjoner cały czas nas mobilizuje i nie wraca do tego co było wcześniej. Roztrząsanie przeszłości punktów nam nie odda. Musimy je odrobić w innych spotkaniach.
Reklama













Komentarze