Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ebi Smolarek uratował honor

W meczu grupy A Polska wygrała z Kazachstanem 1:0 (0:0). Gola na wagę trzech punktów zdobył Euzebiusz Smolarek, najlepszy piłkarz w zespole \"biało-czerwonych”.
Polacy byli zdecydowanym faworytem spotkania. Jednak nikt o zdrowych zmysłach nie dopisywał punktów przed rozpoczęciem meczu. Z kilku powodów. Pierwszy - ostatnie wyniki, bo od mistrzostw świata reprezentacja tylko rozczarowywała. Drugi - kontuzje. W Ałmatach nie mogli wystąpić Michał Żewłakow, Arkadiusz Głowacki, Mariusz Jop, Jacek Krzynówek (choć zagrał pół godziny w sparingu Wolfsburga ze Slavią Praga?!) oraz Ireneusz Jeleń (choć nagrywał reklamówkę dla jednej z firm?!). Po trzecie - szumu wokół kadry, związanego z usunięciem ze sztabu szkoleniowego trenera bramkarzy Andrzej Dawidziuka, wbrew selekcjonerowi oraz spekulacji dotyczących dymisji Leo Beenhakkera. Do tego doszły jeszcze wątpliwości wyboru miejsca zgrupowania - niemieckie Muehlheim, a także brak czarterowego samolotu. W związku z absencjami kontuzjowanych zawodników, w składzie doszło do kilku roszad. Poważnie odmienioną formacją była defensywa, z Grzegorzem Bronowickim na lewej stronie i Arkadiuszem Radomskim w środku. Na prawej flance znowu wyszedł Paweł Golański, przed którym wystąpił Jakub Błaszczykowski. A w ataku znalazło się miejsce dla Grzegorza Rasiaka. Jednak najlepszym pociągnięciem selekcjonera było desygnowanie do gry - na lewym boku środkowej linii - Euzebiusza Smolarka. Od początku goście uzyskali przewagę, lecz nie potrafili skierować piłki do siatki. Najlepszą okazję miał Rasiak, który główkował po podaniu Macieja Żurawskiego. Zawodnik Celticu Glasgow często cofał się do środka, próbując rozgrywania. Beenhakker na pierwszą zmianę zdecydował się już po dwóch kwadransach, ściągając Mariusza Lewandowskiego. To zdenerwowało \"Lewego”, który nie kryjąc emocji, poszedł prosto do szatni. Opanował się dopiero po meczu. - Przepraszam kibiców, piłkarzy i trenerów, za to, że nie podałem ręki schodząc z boiska i poszedłem prosto do szatni. Byłem bardzo zdenerwowany, że musiałem zejść. Z trenerem na pewno sobie to wyjaśnimy - przyznał. Ale jego następca Przemysław Kaźmierczak niewiele wniósł do gry. Najlepszą okazję Kazachowie stworzyli tuż przed przerwą, kiedy Dmitrij Biakow trafił w poprzeczkę. Ten sam zawodnik wcześniej przeprowadził indywidualną akcję, po której miejscowi domagali się rzutu karnego. Po zmianie stron znowu dał o sobie znać Rasiak, zatrzymany odważną interwencją przez bramkarza gospodarzy. Niepokój polskich kibiców przygasł w 52 min, kiedy Ebi Smolarek minął obrońcę i strzałem z 16 m, tuż przy słupku, zdobył prowadzenie. - Trener pozwolił mi schodzić do środka boiska. I tak robiłem, dzięki czemu zdobyłem bramkę - stwierdził autor gola. Chwilę potem mogło być już po sprawie, jednak Rasiak uderzył minimalnie niecelnie. Dlatego o końcowy wynik trzeba było drżeć aż do ostatniej minuty. I ponownie kontrowersje wzbudziła jedna z sytuacji, kiedy Kazach w polu karnym przewrócił się o nogę polskiego defensora. Ostatecznie Polacy zwyciężyli, jednak, by myśleć o korzystnym wyniku z Portugalią, w środę trzeba będzie zagrać, dużo, dużo lepiej. BRAMKA 0:1 - Euzebiusz Smolarek (52). SKŁADY Kazachstan: Łorija - Azowskij, Kuczma, Żałmagambetow, Smakow - Utabajew (68 Aszirbekow), Karpowicz (59 Travin), Siergienko (82 Łarin), Chochłow, Biakow - Żumaskalijew. Polska: Kowalewski - Golański, Bąk, Radomski, Bronowicki - Błaszczykowski (87 Grzelak), Sobolewski, Lewandowski (31 Kaźmierczak), Smolarek - Żurawski (71 Matusiak), Rasiak. Żółte kartki: Utabajew, Aszirbekow, Biakow (Kazachstan). Sędziował: Edo Trivkovic (Chorwacja). Widzów: 20 000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama