A ty się bracie nie denerwuj...
Statystykę osiągnięć kadry w eliminacjach do Mistrzostw Europy podniosło skromne 1:0 nad Kazachstanem. W środę piłkarska reprezentacja Polski po raz piąty wystąpi pod wodzą Holendra Leo Beenhakkera. Jednak tym razem
do chorzowskiego \"Kotła Czarownic” wpadnie twardy orzech do zgryzienia - Portugalia.
- 09.10.2006 17:13
Jeśli chaos zaprezentowany niedawno na pograniczu Azji powtórzy się w spotkaniu w Chorzowie, to nie ma się co czarować, szanse na zwycięstwo będą iluzoryczne. W sobotę nerwowość i nieporadność wywołał bazujący na kontratakach rywal spoza rankingowej setki FIFA. Teraz przyjdzie grać z czwartą ekipą ostatnich mistrzostw świata, przez \"biało-czerwonych” pobitą ostatnio... w 1977 roku, w eliminacjach do MŚ. Tyle, że drugiego Kazimierza Deyny, pakującego \"rogala” bezpośrednio z rzutu rożnego jakoś w kadrze nie widać, a Cristiano Ronaldo, Ricardo Carvalho czy Deco, to zawodnicy znający przynajmniej o dwa zwody więcej niż Kazach Dmitrij Biakow, choć nawet jemu udało się ustrzelić poprzeczkę Wojciecha Kowalewskiego.
Do optymizmu nie skłania również to, co dzieje się wokół i w samej kadrze Leo. Rąbka tajemnicy uchylił ten, który uchronił nas przed kompromitacją w Ałma Acie. Strzelec zwycięskiej bramki - Ebi Smolarek nie wytrzymał, i choć do gaduł nie należy, posłał jeszcze jedną celną piłkę - tym razem do siatki PZPN. - Ośrodek w Kazachstanie był skandaliczny. Ciekawe czy reprezentacja Portugalii też tam pojedzie, a może skorzysta z dobrego hotelu w centrum Ałma Aty? Ludzie pracujący w polskim futbolu nie rozumieją, że na poziomie międzynarodowym obowiązują pewne standardy. Autobus odbiera nas z lotniska z półgodzinnym poślizgiem, a potem w środku nocy godzinę jedziemy w góry, na jakieś pustkowia, gdzie ludzie nawet nie mieszkają. A jeszcze na dodatek na miejscu warunki są kiepskie. W Ałma Acie są dobre hotele, tylko trzeba je odpowiednio wcześnie zarezerwować - wypalił w telewizji Smolarek. Dodatkowo, australijskie gazety spekulują, że opuszczoną przez Guusa Hiddinka kadrę \"kangurów” obejmie lada chwila nieszczęśliwy w Warszawie Leo Beenhakker. - Nawet nie chce mi się o tym gadać - komentuje doniesienia holenderski szkoleniowiec. Co na to prezes Michał Listkiewicz? Jest zaskoczony, jak zwykle... Kibicom, dla dodania rezonu przed konfrontacją z Portugalią, pozostaje chyba tylko zanucić futbolową piosenkę z 1974 r. - A ty się bracie nie denerwuj.
Reklama













Komentarze