Reklama
Rywalki kompletne
Musimy zagrać niczym Polacy z Portugalią. Przekonująco i zwycięsko. W przeciwnym razie nie mamy czego szukać w rewanżu - mówi Edward Jankowski, szkoleniowiec Safo ICom przed meczem z Buducnostią Podgorica. Już w niedzielę (godz. 18.30) mistrzynie Polski podejmują najlepszą ekipę Czarnogóry w pierwszym meczu 2 rundy kwalifikacji Ligi Mistrzyń.
- 13.10.2006 11:04
Nastroje z lubelskiej drużynie są optymistyczne. Safo ICom, które w ostatnich meczach ligowych złapało wiatr w żagle, liczy na wygraną, chociaż wszystkie piłkarki zdają sobie sprawę z klasy rywalek. - Jest to zespół niemalże kompletny - mówi Monika Marzec, która wraz z Izabelą Puchacz grały w Podgoricy. To właśnie one mają być tajną bronią mistrzyń Polski w walce z utytułowaną Buducnostią. - Grają agresywnie, na pograniczu faulu - podkreśla kołowa lubelskiej drużyny. - Szczególnie obrona nie przebiera w środkach - wtóruje szkoleniowiec Safo ICom, który dokładnie przeanalizował grę Buducnosti. Edward Jankowski otrzymał kasetę z zapisem meczu Podgoricy z Podravką Koprivnica, posiada również aktualne dane z ostatnich meczów sparingowych naszych niedzielnych rywalek. - To, że nie zainaugurowały jeszcze ligowego sezonu nie ma znaczenia. One i tak grają bez przerwy sparingi z silnymi zespołami - podkreśla trener Jankowski. Ostatnio Podgorica zmierzyła się z Hypo Niederösterreich i przegrała ośmioma bramkami.
Jak w takim razie musi zagrać Safo ICom, aby wygrać i przybliżyć się do fazy grupowej Ligi Mistrzyń? - Spróbujemy wysokiej obrony, tak aby zabrać przeciwniczkom rzuty z tyłu. Atak pozycyjny może okazać się nieskuteczny, więc swojej szansy będziemy szukać w kontrach - zdradza taktykę szkoleniowiec. Ma jednak ból głowy, gdyż z gry w lubelskim klubie zrezygnowała Anna Lisowska. - To nieco pokrzyżowało nam szyki, ale jestem dobrej myśli - uspokaja szkoleniowiec. W pełni sił będzie natomiast Dorota Malczewska, która z powodu choroby nie mogła zagrać w ligowym spotkaniu przeciwko MKS Jelenia Góra. Po powrocie ze stolicy Karkonoszy na stłuczenie mięśni narzekała Beata Aleksandrowicz, jednak i ona na niedzielne spotkanie będzie w pełni przygotowana.
- Nie muszę specjalnie mobilizować zawodniczek. Już sama nazwa Buducnost mówi, że zmierzymy się z solidnym zespołem - dodaje trener Jankowski. - Zapewne odczuwają pewną nerwowość, bo mecze o stawkę same wyzwalają emocje. Wiem jednak, że są również pewne siebie, gdyż nie bez kozery od wielu sezonów regularnie grają w fazie grupowej LM - podkreśliła z kolei Monika Marzec.
Reklama













Komentarze