Pomścili pierwszoligowców
Po pierwszej połowie meczu rezerw Górnika Łęczna z Lublinianką zanosiło się na prawdziwy pogrom przyjezdnych - \"zielono-czarni” prowadzili 5:0. Jednak po zmianie stron spuścili z tonu. - Widocznie zależało im na odwróceniu wyniku sobotniej konfrontacji Górnika z Widzewem, bo jakoś nie chcieli strzelać - skwitował Sławomir Pogonowski, szkoleniowiec rezerw.
- 16.10.2006 11:44
To jest skład na Legię. Jak tamci nie chcą grać, albo są za słabi, czemu na Łazienkowskiej nie mieliby wybiec akurat ci - żartował przed wczorajszym meczem Wiesław Sikora, prezes Górnika, pokazując na wyjściowy skład gospodarzy. A nazwisk w protokole nie brakowało. Jedynie Norbert Raczkiewicz jako jedyny nie wystąpił na pierwszoligowych boiskach. Jednak jeśli wychowanek Tomasovii będzie grał tak dalej, to wiosną powinien zostać włączony do podstawowej kadry.
A w pierwszym składzie Górnika powinien pojawić się jak najszybciej Sławomir Nazaruk. Wczoraj potwierdził swoją wysoką dyspozycję, mimo że jest po kontuzji, co za każdym razem skrzętnie wypominają szkoleniowcy Górnika. To właśnie Nazaruk rozpoczął festiwal strzelecki miejscowych, a później zapisał na swoim koncie jeszcze dwie asysty. - Faktycznie zagrał poprawnie, jednak nie wiem, czy zagra przeciwko Legii - przyznał po meczu Krzysztof Chrobak, który za wczorajszy występ przeciwko Lubliniance oprócz Nazaruka wyróżnił jeszcze Toni Golema i Grzegorza Szymanka. Ten drugi dwukrotnie skarcił przyjezdnych, dzięki czemu został \"zaproszony” na zajęcia Górnika I. Podobnie rzecz się miała z Bartoszem Jurkowskim, który po raz kolejny zagrał na wysokim poziomie, a stracona bramka absolutnie nie obciąża kierowanej przez niego linii obrony. Podopieczni trenera Zbigniewa Grzesiaka honorowego gola strzelili po rzucie wolnym, który celnie egzekwował Radosław Szynkaruk. - Górnik był zdecydowanie lepszy piłkarsko, jednak druga połowa pokazała, że można było z nimi powalczyć - przyznał Radosław Szynkaruk. Gospodarze mogli wygrać wyżej, a sam Kamil Stachyra nie wykorzystał trzech wybornych okazji. - Gram po kontuzji i jestem zadowolony z tego, że w ogóle dochodzę do sytuacji. A skuteczność przyjdzie w swoim czasie - uspokajał popularny \"Kapi”.
Bramki: Nazaruk (5), Surdykowski (17), Szymanek (35, 43), Czpak (38 z karnego) - Szynkaruk (57).
Górnik II: Leciejewski - Pawelec, Jurkowski, Golem, Sokolenko, Czpak (46 Masłowski), Raczkiewicz, Wędzyński (60 Jezierski), Nazaruk (60 Osuch), Surdykowski (46 Stachyra), Szymanek.
Lublinianka: Górski - Sławek (46 Wójcik), Pilipczak, Ręba (84 Józefacki), Grzegorczyk, Borowski, Kośka (76 Marek), Sebastianiuk, Szynkaruk, Krupa (46 Góral), Gralewski.
Żółte kartki: Sokolenko, Wedzyński (G) - Ręba, Grzegorczyk, Borowski (L). Sędziował: Borkowski (Lublin). Widzów: 250.
Reklama













Komentarze