Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kompromitacja

Przed meczem szanse obu zespołów oceniane były po równo, również przez bukmacherów. Po spotkaniu nikt nie potrafił zrozumieć na jakiej podstawie. W sobotę, tuż przed godz. 20, ostatnie wątpliwości, jeśli jeszcze ktoś takie miał, zostały rozwiane. Górnik to w tej chwili najsłabszy zespół Orange Ekstraklasy...
Widzew przyjechał do Łęcznej z obciążającą \"psyche” serią sześciu kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Górnik mógł się \"pochwalić” odrobinę lepszą - pięciu ostatnich meczów bez wygranej. A 16 miejsce w tabeli było tylko tego mroczną konsekwencją. W drużynie gości od pierwszej minuty na boisku znalazł się Adrian Budka, niechciany latem przez Dariusza Kubickiego. Dlaczego? Bo tak mu powiedział... Ryszard Tarasiewicz, były trener Śląska. I to wystarczyło, aby nie fatygować się na mecze wrocławian. W protokole znalazł się także inny eks-górnik Artur Holewiński, co okazało się jedynie kaczką. Choć tym razem wcale nie dziennikarską. Gospodarze od pierwszego gwizdka sprawiali wrażenie zagubionych. W ich grze nie było widać żadnej pomysłu i sposobu na pokonanie defensywy rywali. W dodatku po raz kolejny można było mieć dużo zastrzeżeń do składu, który wystawił Krzysztof Chrobak, przydzielonych pozycji i zadań, a nawet doboru piłkarzy na ławkę rezerwowych. Efekt? Już w 8 min Veljko Nikitović niedokładnie wyprowadził piłkę, żaden z kolegów nie pospieszył z pomocą i Bartłomiej Grzelak, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem, rozpoczął swój festiwal snajperski. To był początek egzekucji. Następny strzał nastąpił 120 sekund później. Stefano Napoleoni (kto o nim słyszał?) objechał Artura Andruszczaka i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę rozwiał już wszelkie wątpliwości. Widzew zdobył dwa gole z dziecinną łatwością, tak jakby w sobotni wieczór spotkał się z podwórkową drużyną. Grobowe nastroje mogły poprawić się w 18 min. Andrzej Kubica wkręcił jednego z defensorów, zacentrował na \"długi” słupek, ale główkę Borce Manevskiego, w pięknym stylu odbił na róg Bartosz Fabiniak. Potem Macedończyk wyróżniał się już tylko... żółtymi butami. Ta akcja była jedynie małym anarchicznym wybrykiem w dyktatorskich rządach Widzewa. Szczytem nieudolności łęcznian była sytuacja z kilkudziesięciu sekund później. Piłkę w środku pola stracił David Topolski, co od razu podniosło temperaturę w obrębie miejscowej szesnastki. Grzelak zakręcił obrońcami gospodarzy jak \"bączkami”. Do tego założył siatkę Vladimirovi Snaduloviciowi, debiutującemu w Górniku i któremu od dawna w klubie przypisywano rolę \"zbawcy”. A na koniec jeszcze widzewiak minął Przemysława Tytonia. Gola jednak nie strzelił, bo zamiast do bramki kopnął w boczną siatkę. Przed przerwą bliscy kolejnych goli byli również Budka, Grzelak oraz Krzysztof Sokalski. Ale wszystko w swoim czasie. W 56 min Marcin Nowak bez trudu poradził sobie z Dariuszem Jareckim, a Grzelak wykorzystał dokładne podanie, strzelając - celnie - tuż przy słupku. To rozprężyło łodzian, bo chwilę potem Tomasz Lisowski, a zwłaszcza Dawid Sołdecki, mogli pokonać Fabiniaka. No cóż, nie tylko ich przerasta ekstraklasa. Widzew natomiast dopełniał dzieła zniszczenia. Tym razem atak zainicjował Grzelak, podał do Piotra Kuklisa (a może o nim ktoś wcześniej słyszał?!), a ten do Sokalskiego. 4:0. Bramka dla Górnika padła w 86 min, kiedy Andruszczak wygrał pojedynek z Fabiniakiem. Zwykle w takich przypadkach pisze się, że było to trafienie honorowe. Ale nie w tym, bo w grze zespołu Krzysztofa Chrobaka nie było żadnej godności. Ostatnie słowo należało oczywiście do przeciwników. Budka minął Jareckiego, zagrał przed bramkę, a Grzelak skompletował hat-tricka. Kompromitacja. BRAMKI 0:1 - Bartłomiej Grzelak (8), 0:2 - Stefano Napoleoni (10), 0:3 - Bartłomiej Grzelak (56), 0:4 - Krzysztof Sokalski (77), 1:4 - Artur Andruszczak (86), 1:5 - Bartłomiej Grzelak (90). SKŁADY Górnik: Tytoń - Andruszczak, Sandulović, Nikitović, Lisowski - Manevski (55 Kulig), Sołdecki, Topolski (32 Paulinho), Jarecki - Kubica, Bajevski (65 Grzegorzewski). Widzew: Fabiniak - Nowak, Rzeźniczak, Konieczny, Wawrzyniak - Budka, Kłos (86 Iwan), Kuklis, Napoleoni (73 Szeliga) - Sokalski (89 Tychowski), Grzelak. Żółte kartki: Lisowski, Kubica (G) - Nowak (W). Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów). Widzów: 3500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama