Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bartosz Jurkowski wraca do zespołu

Trudno będzie zapomnieć o kompromitacji z Widzewem, a jeszcze trudniej po niej się podnieść. Tym bardziej, że w najbliższej kolejce Górnik wybiera się do mistrza Polski - warszawskiej Legii.
Krzysztof Chrobak, zastępując Dariusza Kubickiego, miał odmienić \"zielono-czarnych”, mimo że wiedział, jakim potencjałem będzie mógł dysponować. Nikt od niego nie wymagał cudów, bo nie kompletował kadry, ani jej nie przygotowywał do sezonu, ale nikt też nie oczekiwał, że po jego kierownictwem Górnik w sześciu meczach wywalczy zaledwie dwa punkty. O stylu gry nie wspominając. Wszystko powoli miało iść w odpowiednim kierunku, ale zamiast tego łęczyńska ekipa zaczęła gubić się w coraz większym chaosie. Jednym z tego przykładów było sprowadzenie Paulinho i Tomasza Lisowskiego. Obu zupełnie nieprzydatnych, jeśli wręcz nie osłabiających zespół. Kolejnym, wciąganie na siłę do podstawowego składu Vladimira Sandulovicia, posiadającego duże zaległości po kontuzji. A jeszcze innymi szukanie na siłę nowych pozycji zawodnikom oraz odstawienie kilku na boczny tor. To tak, jak strzelanie gola do własnej bramki. Głęboko można się zastanawiać, czy szkoleniowiec naprawdę wie, co robi. I czyich słucha rad. Ćwiczone przez cały tydzień warianty, próbowane ustawienia, tuż przed meczem z łodzianami nagle rozsypały się jak domki z kart. A te \"ulepszone” wiadomo, jak się sprawdziły. Pożal się Boże. Nawet klubowi działacze nie ukrywali swojego zdziwienia po przeczytaniu składu. Jeśli tak miało wyglądać zaskoczenie przeciwnika, to gratulujemy. Ponownie też należy spytać, czemu miały służyć rozegrane sparingi i po co utrzymywać drużynę rezerw. Kto w tym sezonie chodził na jej mecze, ten widział jak na dłoni, że najistotniejsze role na boisku odgrywali m.in. Sławomir Nazaruk, Bartosz Jurkowski (ale nie na prawej obronie!), Grzegorz Szymanek, Walerij Sokolenko czy Norbert Raczkiewicz. Argumentacja, że Sokolenko ma gorszą motorykę od Lisowskiego, brzmi mało racjonalnie. Bo jeśli tak, to po co komu umiejętności?! A \"Lisek” powinien tylko żałować, że nie został... lekkoatletą. Górnik jako zespół jest słaby, pozbawiony charakteru, waleczności i indywidualności. Bez wzmocnień nawet nie ma czego szukać w ekstraklasie. Sobotni mecz z Legią może być przegrany w autokarze w drodze do Warszawy, a najpóźniej w tunelu na stadionie. Do zimy zostało pięć spotkań i o transferach na razie można zapomnieć. Straty poniesione już teraz mogą okazać się zbyt wielkie, nie tylko do odrobienia, ale także do pozyskania nowych ludzi. Dlatego pomocy trzeba szukać w... rezerwach. Dobrze, że do pierwszej drużyny wreszcie (!) został zaproszony Jurkowski. - Poinformował mnie o tym trener drugiego zespołu - mówi były kapitan. - Nie wiem, kto wpłynął na taką decyzję. Czy to nie jest jedynie spełnienie oczekiwań kibiców i dziennikarzy? Od razu przypomniała mi się piosenka Krystyny Prońko: \"Jesteś lekiem na całe zło”. Tylko czy także: \"nadzieją na przyszły rok”? Przez dwa lata ciężko pracowałem, a teraz nawet nie wiem, czy zdołamy się podnieść. Niektórzy już nas pogrzebali...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama