Reklama
Osiem minut niemocy
Trzypunktowa przewaga z pierwszego spotkania w Lublinie okazała się niewystarczająca. Piłkarki ręczne SPR, po ambitnej walce, musiały uznać wyższość Czarnogórek, przegrywając w Podgoricy 17:21. Marzenia o Lidze Mistrzyń trzeba odłożyć przynajmniej o rok. Dla pocieszenia pozostają jeszcze występy w Pucharze Konfederacji.
- 23.10.2006 10:28
Nie sprawdził się wariant pesymistyczny, mówiący, że lublinianki jadą do Podgoricy na pożarcie. Mistrzynie Polski nawiązały skuteczną walkę z faworyzowanymi Czarnogórkami. O wszystkim zadecydował okres ośmiu minut strzeleckiej niemocy. SPR zdobyło wtedy zaledwie jedną bramkę i umożliwiło gospodyniom bezpieczny \"odjazd”. - Popełniliśmy za dużo błędów w ataku. W pierwszej połowie oddaliśmy 18 niecelnych rzutów. Po przerwie znowu były pomyłki, tym razem techniczne. Mieliśmy ogromną szansę na awans. Było naprawdę blisko - oceniał na gorąco Andrzej Wilczek, prezes SPR SAFO ICom.
Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami, siódemka Edwarda Jankowskiego nie pojechała bronić nikłej zaliczki, ale zagrała o pełną pulę. Przez większą część spotkania mecz toczył się według scenariusza wet za wet. Przyjezdne dotrzymywały kroku Buducnosti i pilnowały bezpiecznego, w kontekście dwumeczu, wyniku. - Toczyliśmy wyrównane spotkanie. Dziewczyny nie mają prawa czuć się słabsze. Stało się, jak się stało. Chylę przed nimi czoło i dziękuję za ambitną walkę - podkreślał Wilczek.
Problemy mistrzyń Polski zaczęły się w 44 minucie. - Dorota Malczewska wystrzeliła z kontrą i spudłowała w sytuacji sam na sam. Ten moment okazał się przełomowy - uważa prezes SPR. Przez osiem kolejnych, długich minut, lublinianki nie potrafiły pokonać świetnie dysponowanej Any Vojcić. Czarnogórki nie miewały podobnych rozterek pod bramką Magdaleny Chemicz, więc nikłe do tej pory prowadzenie gospodyń z każdą kolejną akcją stawało się coraz okazalsze. Przyjezdne przełamały się dopiero w 53 min, przy stanie 19:13. I podobnie jak w innych spotkaniach, do boju drużynę poderwała Dorota Malczewska. Jednak po pewnej egzekucji karnego do odrobienia wciąż pozostawało 6 punktów. Lublinianki nie rezygnowały i raz po raz podrywały się do desperackich ataków. - W kilku sytuacjach zabrakło po prostu zimnej głowy. Trzeba to przyznać. Dziewczyny nie mogły uwierzyć, że wymyka im się faza grupowa. Chyba czasami ręka drżała za mocno. Byliśmy już tak blisko - mówił Wilczek.
SKŁADY I BRAMKI
Buducnost: Vojcić, Knezović - Tanase 3, Burmistrova 4, Radicević 2, Dmitrieva 7, Jovanović, Radović, Dragutinović, Damianac 5, Vasiljeva, Jovović; Kary: 10 min.
SPR: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 3, Malczewska 6, Damięcka 2, Rola 2, Majerek, Hipnarowicz, Marzec 1, Kot, Duran 1, Puchacz 2; Kary:10 min.
Reklama













Komentarze