Rozstrzelani przez Legię
W zupełnie odmienionym składzie Górnik
przy Łazienkowskiej trzymał się tylko do przerwy. W drugiej połowie pluton egzekucyjny legionistów dopełnił już dzieła zniszczenia, wykonując wyrok
na gościach.
- O co chodzi? - zastanawiał się Wojciech Hadaj, spiker warszawskiego klubu. - Macie sponsora, świetną bazę, kibiców,
nic z tego nie rozumiem.
- 23.10.2006 11:09
\"Zielono-czarni” przyjechali do stolicy z ładną kartą zapisaną we wcześniejszych meczach na tym stadionie. W trzech spotkaniach nie doznali ani jednej porażki, a przed rokiem nawet odnieśli sensacyjne zwycięstwo. Jednak wszystko ma swój kres.
Krzysztof Chrobak, po kompromitacji z Widzewem, dokonał rewolucji w składzie. Od pierwszej minuty zdecydował się na zupełnie nowy zestaw defensywy. W bramce Przemysława Tytonia zastąpił Piotr Leciejewski, a linię obrony stworzyli: Przemysław Kulig, Bartosz Jurkowski, Toni Golem i Mariusz Pawelec. Natomiast w środku pomocy wyszli Veljko Nikitović z Grzegorzem Wędzyńskim, na lewym boku Sławomir Nazaruk, a na prawy wrócił Artur Andruszczak.
Mecz rozpoczął się fatalnie dla przyjezdnych. Już w 3 min Sebastian Szałachowski, wcześniej grający dla Górnika, zagrał do Dawida Janczyka, który uciekł Bartoszowi Jurkowskiemu. Dzięki temu młody napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem i mocnym strzałem otworzył rezultat. To nie wróżyło niczego dobrego, bo do tej pory łęcznianie nie zwykli odrabiać strat. Lecz mimo to - w pierwszej połowie - byli równorzędnym rywalem dla faworyzowanej Legii. Goście spokojnie rozgrywali piłkę, nie pozwalając na rozwinięcie skrzydłem mistrzowi Polski, a tym bardziej przedarcie się środkiem pola. I w 16 min mogli nawet doprowadzić do wyrównania, jednak Borce Manevski nie potrafił wykorzystać błędu Wojciecha Szali.
Niestety, w 31 min przytrafiła się kolejna wpadka. Z rzutu wolnego dośrodkował Roger, wprost na głowę Dicksona Choto, który urwał się spod opieki Andrzeja Kubicy. To musiało zakończyć się golem. Kibice Legii zaśpiewali: Wyginam śmiało ciało, dla mnie to - mało!
0:2 to duża strata, ale nie beznadziejna do odrobienia. Nadzieja tliła się do 54 min, kiedy Miroslav Radović ośmieszył przy linii końcowej Mariusza Pawelca i Toni Golema. Po przepięknej indywidualnej akcji Serb piętą wyłożył piłkę Szałachowskiemu, który bez litości potraktował byłych kolegów. Z Górnika zupełnie uszło już powietrze. Na boku szalał Radović, skutecznie uprzykrzając życie Pawelcowi. W jednej sytuacji łęcznianin nie widząc szans na zatrzymanie rywala, wypchnął go bezceremonialnie poza boisko. Sędzia od razu sięgnął po żółty kartonik, ale nie widząc dokładnie całego zdarzenia, najpierw ukarał przygotowującego się do zmiany... Paulinho, potem przechodzącego... Nazaruka i dopiero za trzecim podejściem wskazał odpowiedniego winowajcę. Chwilę później mogło być już 3:0, ale piłka po uderzeniu z rzutu wolnego Juniora zatrzymała się na poprzeczce. Najlepszą szansę na ratowanie honoru Górnik stworzył w 69 min, jednak po podaniu Manevskiego Andruszczak kopnął obok słupka.
Zupełnie nic nie wnosiły zmiany dokonane przez trenera Chrobaka. W Warszawie szansy nie otrzymał Aleksandar Bajevski i tak to rozłościło Macedończyka, że jeszcze w trakcie drugiej części opuścił ławkę rezerwowych, udając się do szatni. Nosa do rezerwowych miał natomiast Dariusz Wdowczyk - Junior i Elton zdobyli po bramce, a Tomasz Kiełbowicz, szybko podłączając się do kontrataków, zaliczył dwie asysty. Porażka mogła być nawet większa, gdyby Elton w idealnej sytuacji nie strzelił panu Bogu w okno. A bliscy powodzenia byli także Radović i Janczyk.
Legia, która wcale nie zagrała świetnych zawodów, końcowym rezultatem po prostu zdemolowała łęcznian.
BRAMKI
1:0 – Dawid Janczyk (3), 2:0 – Dickson Choto (32), 3:0 – Sebastian Szałachowski (54), 4:0 – Junior (86), 5:0 – Elton (90)
SKŁADY
Legia: Mucha – Szala, Choto, Dick, G. Bronowicki – Radović (74 Elton), Vuković, M. Burkhardt (55 Junior), Roger (82 Kiełbowicz) – Janczyk, Szałachowski.
Górnik: Leciejewski – Kulig, Jurkowski (71 Topolski), Golem Pawelec – Andruszczak, Wędzyński (58 Paulinho), Nikitović, Nazaruk – Manevski – Kubica (46 Szymanek).
Żółte kartki: Vuković (L) – Pawelec, Jurkowski (G). Sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów: 9000.
Reklama













Komentarze