Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kibicuję Łęcznej

Rozmowa z Sylwestrem Czereszewskim, byłym piłkarzem Górnika Łęczna oraz Odry Wodzisław
• W 12. serii Orange Ekstraklasy Górnik zmierzy się z Odrą. Komu będzie pan kibicował? - Oczywiście, że Górnikowi. • Lepiej wspomina pan pobyt w Łęcznej? - I to zdecydowanie. Pomimo tego, że byliśmy beniaminkiem, jesienią obwołano nas rewelacją ligi i przez kilka kolejek znajdowaliśmy się nawet na fotelu lidera. • Teraz sytuacja jest nieporównywalna. Odra i Górnik spadną z ekstraklasy? - Śledzę cały czas wydarzenia w pierwszej lidze i trudno być w tej chwili optymistą. W sobotę bardzo prawdopodobnym rezultatem będzie remis, który nikogo nie ucieszy, oprócz rywali sąsiadujących w tabeli. O wysokiej porażce z Legią nie mówię, ale przegrać u siebie z Widzewem, w dodatku 1:5... Trudno to zrozumieć, podobnie, jak okoliczności traconych bramek. • Patrzy pan na to z boku, więc jakie mogą być przyczyny? - Trzeba zwrócić uwagę, kto teraz gra w Górniku. Z dzisiejszego składu znam może czterech czy pięciu zawodników. Reszta to piłkarze na tym poziomie anonimowi, którzy nie powinni w ogóle występować. Z obecnym potencjałem zespół z Łęcznej na pewno będzie kandydatem do spadku. Z taką infrastrukturą, organizacją, kibicami i klimatem dla futbolu. Wciąż nie potrafię zrozumieć \"koncepcji” odmładzania drużyny. Bo jeśli ktoś jest starszy i lepszy, to dlaczego ma ustępować miejsca młodszemu i słabszemu? Przecież to bez sensu. Nie wiem również, z jakiego powodu kadra Górnika jest aż tak liczna. • Jest jeszcze runda rewanżowa. - To prawda, ale wiele będzie zależało od okresu zimowego, jak zespół zostanie przygotowany i kto go wzmocni. Wcześniej popełniono sporo błędów. Kto i dlaczego pozwolił na takie transfery? Do Górnika powinien przyjść menedżer lub dyrektor sportowy, który będzie się na tym znał. Tylko nie wiem czy w obecnej sytuacji, pomimo ogłoszenia w prasie, o którym tyle mówiono, znajdzie się ktoś odpowiedzialny, z dobrymi kwalifikacjami. • Może trzeba było złożyć swoje CV. - (śmiech) Nie pomyślałem o tym. • Nie żałuje pan decyzji o zakończeniu kariery? Są w lidze zawodnicy starsi od Sylwestra Czereszewskiego, nawet w Łęcznej. - Złożyło się na to kilka spraw. Wiadomo w jakich okolicznościach odszedłem z Łęcznej. Później nie wziąłem udziału w przygotowaniach, ale sądziłem, że w Odrze szybko nadrobię stracony czas. Jednak potrzebowałem dwa i pół miesiąca, aby dojść do siebie. W dodatku w Wodzisławiu zupełnie mi się nie podobało. Śląsk to dla mnie inny świat, w którym nie czułem się najlepiej. • Trudno mi uwierzyć, że później zabrakło konkretnych ofert. Miał pan przecież w planach wyjazd do USA. - Ale potem do Stanów było wyjechać już bardzo ciężko. Nie chciałem też popełnić błędu podobnego do Wodzisławia. Otrzymałem pewną propozycję, jednak z decyzją postanowiłem wstrzymać się do grudnia. Chętnie pograłbym jeszcze w piłkę, ale w klubie poukładanym i nie na drugim końcu Polski, z dala od domu. • I nie nudzi się teraz panu w Olsztynie? - Po raz pierwszy od 16 lat jestem na dłuższych wakacjach. Na początku listopada razem z żoną spodziewamy się narodzin syna. Jeśli będzie miał smykałkę do piłki, to może pójdzie w moje ślady.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama