Remis to porażka
Co z tego, że w organizacji gry przewyższaliśmy rywala, skoro nie umieliśmy wykorzystać sytuacji - żalił się po końcowym gwizdku Jerzy Bojko, szkoleniowiec Tomasovii.
- 30.10.2006 11:15
Jego podopieczni bezbramkowo zremisowali z Lublinianką, która zagrała tylko w jedenastu...
- Wynikało to wyłącznie z tego, że zawodnicy, którzy przebywali na boisku dawali sobie radę z gospodarzami. Rezultat był na styku i wolałem nie ryzykować. Nie chciałem niczego psuć - przyznaje Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki.
A przyjezdni mądrze grali w defensywie. - Nie potrafiliśmy sforsować tego muru. Szkoda, bo z przebiegu gry zasłużyliśmy na zwycięstwo - dodał szkoleniowiec miejscowych. Goście ograniczali się jedynie do wybijania dalekich piłek, szukając przed polem karnym Marcina Krupy. Taka gra nie mogła przynieść zagrożenia bramce miejscowych, jednak mimo to Maciej Sebastianiuk i Krupa zdołali oddać groźne strzały.
Jednak w sytuacjach podbramkowych więcej do powiedzenia miała Tomasovia. Niestety, albo grała nieskutecznie, albo przyjezdnym dopisywało szczęście. Tak jak w 78 min, kiedy piłka po strzale Przemysława Wawrycy trafiła w poprzeczkę. Jeszcze w pierwszej połowie dwie dogodne okazje zmarnowali Tomasz Ciećko i wspomniany wcześniej Wawryca. - Ten remis traktuję jak porażkę. Może gdyby udało nam się szybko strzelić gola, mecz ułożyłby się zupełnie inaczej. Niestety, teraz punktów musimy szukać w innych spotkaniach i na pewno łatwo nie będzie - przyznał po meczu Michał Janeczko, pomocnik gospodarzy.
Tomasovia: Bartoszyk - Kordas (60 Anioł), Joniec, Myszkowski, Bojarczuk, Bubiłek, Chwała (75 Kapłon), Wójcik, Janeczko, Wawryca, Ciećko (65 Zatorski).
Lublinianka: Herda - Palica, Pilipczak, Grzegorczyk, Łysek, Zieliński, Chmielnicki, Gralewski, Szynkaruk, Sebastianiuk, Krupa.
Żółte kartki: Janeczko, Myszkowski, Kordas (T) - Grzegorczyk, Palica (L). Sędziował: Rogowski (Chełm).
Widzów: 400.
Reklama













Komentarze