Pieniądze to nie wszystko
Rozmowa z Arturem Andruszczakiem, pomocnikiem Górnika
- 06.11.2006 10:25
• Do końca ważyły się losy, czy w ogóle pojedzie pan
do Lubina.
- Przez kłopoty z łękotką, ale na szczęście badanie USG nie potwierdziło niczego złego. Niepotrzebny był nawet zastrzyk. Co prawda, pani doktor zalecała odpoczynek, żeby lepiej uważać, ale na to przyjedzie czas po zakończeniu rundy.
• W Lubinie sprawiliście sporą niespodziankę.
- Zależało mi na tym, bo przecież kiedyś występowałem w tym zespole. Zaskoczyliśmy gospodarzy, którzy przyznawali po spotkaniu, że nie liczyli na naszą dobrą grę. Myśleli, że wygrają w łatwy sposób. Jednak my zagraliśmy z zębem, konsekwentnie, realizując założenia taktyczne. Zagłębie lubi grać z kontry, czyhając na błędy rywali i nie wychodząc za \"wysoko”. A my spróbowaliśmy podobnego stylu. Oczywiście, że więcej atakowali i operowali piłką, ale przecież mieli atut własnego boiska. Jednak nie wiem, czy nasze akcje i sytuacje nie były groźniejsze.
• Górnik grał, aby uniknąć kary, a Zagłębie, by zdobyć dodatkową premię.
- Nie pieniądze w tym wszystkim są najważniejsze. Jak wychodzę na boisko, to myślę wyłącznie o meczu i zwycięstwie. Przecież od pieniędzy nie zacznę szybciej biegać czy lepiej grać.
• Przed meczem pewnie remis wzięlibyście w ciemno.
- Pewnie tak, a po ostatnim gwizdku jakiś niedosyt pozostał. Mieliśmy mieszane odczucia, bo przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo. Dwie okazje miał Borce Manevski, a gole mogli też strzelić Dawid Sołdecki i Przemek Kulig.
• Pan też miał szansę.
- Jednak po moim uderzeniu z dystansu bramkarz Zagłębia wybił palcami piłkę na poprzeczkę.
• Podobnie jak z Odrą, znowu trafione okazały się zmiany.
- To prawda, bo Dawid Sołdecki i Grzesio Szymanek wnieśli wiele do naszej gry. Dobrze, że młodzi zawodnicy potrafią również wziąć ciężar gry na siebie, mimo że sytuacja, w której się znaleźliśmy wcale nie należy do łatwych.
• To był 150 występ Artura Andruszczaka
w ekstraklasie.
- Do domu wracaliśmy w dobrych humorach, na odnowę biologiczną wstąpiliśmy do aquaparku w Polkowicach, ale na żadne świętowanie nie było czasu. Do Lublina i Łęcznej dotarliśmy dopiero o świcie. Podobno przed spotkaniem z Cracovią mam otrzymać jakiś podarek od drużyny.
• Humory wróciły, bo znowu zaczęliście zdobywać punkty.
- Klimat i atmosfera na pewno uległy poprawie i nie ma co się dziwić. Ostatnie wyniki pozwoliły uwierzyć we własne siły i umiejętności.
• Szkoda tylko że tym razem punktowali również rywale.
- I dzięki temu w dole tabeli robi się coraz większy ścisk, liga jest ciekawsza. Ten sezon pokazuje, że w ekstraklasie każdy może wygrać z każdym.
Przykładem może być nawet ostatnie spotkanie 13 kolejki, w którym Wisła Kraków uratowała w Grodzisku jeden punkt w doliczonym czasie.
Reklama













Komentarze