Reklama
Zaskoczyli nawet siebie
Przed sezonem Motor opuściło kilku piłkarzy, którzy w poprzednich rozgrywkach odgrywali znaczącą rolę w lubelskim zespole. Po kadrowych roszadach wydawało się, że drużyna prowadzona przez trenera Ryszarda Kuźmę będzie potrzebowała więcej czasu na ustabilizowanie formy. Okazało się, że stać ją na znacznie więcej i po pierwszej rundzie Motor samodzielnie prowadzi w III-ligowej tabeli, będąc na najlepszej drodze do awansu.
- 06.11.2006 10:31
Odejście Kamila Stachyry, Konrada Nowaka, Pawła Zajączkowskiego, Pawła Bugały, Bartosza Rachowskiego, Roberta Chmury, Marcina Kubiaka czy Michała Maciejewskiego nie obniżyło lotu lublinian, chociaż wydawało się, że straty kadrowe, przynajmniej w niektórych przypadkach, mogą być odczuwalne. Motor stracił też jesienią możnego sponsora. Lubzel na razie wstrzymał wspieranie wszystkich lubelskich klubów. Na przekór trudnościom ekipa z Al. Zygmuntowskich zaczęła spisywać się lepiej niż w czasach, kiedy warunki bardziej sprzyjały atakowi na II ligę.
- Wierzyłem, że będziemy wysoko, ale nie spodziewałem się pozycji lidera - powiedział Karol Drej, pomocnik Motoru, pozyskany w poprzednim sezonie z Wiernej Małogoszcz. - Sądziłem, że wyżej od nas będzie Stal Rzeszów, która dokonała znacznych wzmocnień. Hutnik Kraków także miał wyższe notowania w moim rankingu. Myślę, że naszym kibicom sprawiliśmy miłą niespodziankę.
Lublinianie wygrali jesienią 10 spotkań, przegrywając 3 i 2 remisując. Co ciekawe, najgorzej powiodło im się w meczach derbowych, w których zdobyli tylko punkt. Motor poniósł porażki w Świdniku i Radzyniu Podlaskim, a w Zamościu tylko zremisował. Wpadka przytrafiła się też w Krakowie, gdzie wzmocniona I-ligowcami Wisła II zwyciężyła 1:0.
- Przed sezonem nie robiłem sobie żadnej kalkulacji - stwierdził trener Ryszard Kuźma. - Dziś kilka meczów wspominam ze smutkiem. Mogliśmy pokusić się o trzy \"oczka” w Zamościu. Powinniśmy wygrać u siebie z Hutnikiem i przynajmniej zremisować z Orlętami Spomlek i Wisłą II. Ale było też spotkanie w Dębicy, gdzie zdobyliśmy komplet punktów. Równie dobrze mogliśmy je stracić, gdyby przy stanie 0:0 Jakub Studziński nie obronił karnego.
Piłkarze Motoru tworzyli jesienią zgraną drużynę, grającą ofensywnie, co zaowocowało zdobyciem 28 goli (najwięcej w lidze). - To zasługa wszystkich zawodników, którzy mogli się wykreować - ocenił szkoleniowiec lublinian. - Kilku piłkarzy stało się wiodącymi postaciami w zespole. Mocnymi punktami obrony byli Marcin Syroka i Dawid Ptaszyński, w pomocy Paweł Maziarz i Karol Drej. Teraz powinien do nich dołączyć Denis Liaszko. W ataku dobrze spisywała się trójka - Daniel Koczon, Piotr Prędota i Marcin Popławski. Świadczy o tym liczba strzelonych bramek. Żałuję tylko, że w ferworze walki o pierwsze miejsce, nie mogłem wprowadzić do gry więcej młodych zawodników, którzy solidnie trenują i na pewno zasługują na poważniejszy sprawdzian.
Lider trzecioligowych zmagań jeszcze nie odpoczywa, planując rozegranie kilku meczów kontrolnych. W najbliższy weekend ma dojść do sparingu z II-ligową Jagiellonią Białystok. 18 listopada lublinianie chcą się zmierzyć z Radomiakiem lub Zniczem Pruszków, a tydzień później ze Stalą Stalowa Wola. Zajęcia potrwają do połowy grudnia. Czy przygotowania do rundy rewanżowej Motor rozpocznie w komplecie? Wiele wskazuje na to, że z zespołem pożegna się Bernard Ocholeche. Z kolei Karolem Drejem interesuje się Górnik Łęczna. - Na razie sprawa ucichła i nie sadzę, aby coś się zmieniło - wyjaśnił defensywny pomocnik lubelskiej drużyny. - Nie wykluczam, że ktoś uzupełni naszą kadrę - powiedział trener Kuźma. - Jest to konieczne, jeżeli chcemy iść do przodu.
Reklama













Komentarze