Reklama
Trening bez bohaterów
We wczorajszych zajęciach Górnika Łęczna udziału nie wzięli Piotr Bronowicki oraz Grzegorz Szymanek. To bohaterowie dwóch ostatnich spotkań. Obaj są wychowankami \"zielono-czarnych” i nie zaczynali rozgrywek w roli podstawowych zawodników.
- 08.11.2006 10:07
W tym sezonie Piotrek wystąpił w siedmiu spotkaniach, ale w ani jednym w pełnym wymiarze czasowym. Dwukrotnie wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Natomiast Grzesiek regularnie grywał tylko w drużynie rezerwowej. Z niej przebił się do pierwszego zespołu. Dotąd zagrał zaledwie trzy razy i za każdym razem jako zmiennik.
Do 12. kolejki łęcznianom szło jak po grudzie. Porażki 1:5 z Widzewem Łódź oraz 0:5 z Legią Warszawa mogły dobić każdego. Ale Górnik podniósł się z kolan i przełamał w meczu z Odrą. Oblicze ekipy odmieniło się od interwencji rezerwowego Bronowickiego, który z linii bramkowej wybił piłkę po główce Dariusza Dudka. To podbudowało zespół i przywróciło nadzieję. Później pięknym celnym strzałem popisał się Veljko Nikitović. A kiedy Piotrek dołożył drugie trafienie, a swoje pierwsze w ekstraklasie, pojawiła się też wiara, że Górnik może jednak wygrywać i uchronić się przed spadkiem.
W Lubinie Bronowicki zaczął mecz w pierwszym składzie. Ale już po 24 min, ze względu na kłopoty z żołądkiem, musiał opuścić murawę. Jeszcze przed przerwą do szatni musiał też wrócić Aleksandar Bajevski. Jego miejsce zajął Szymanek, który szybko wpisał się na listę strzelców. To również był pierwszy gol wychowanka klubu w I lidze. - Od dawna upominałem się o tego zawodnika, dlatego bramka Grzesia bardzo mnie ucieszyła. Natomiast Piotrka trzeba podziwiać, że pomimo kłopotów zdrowotnych zdecydował się na daleką podróż i udział w meczu. To pokazuje, iż warto stawiać na swoich chłopaków - podkreślił prezes Wiesław Sikora.
W piątek Górnik zmierzy się z Cracovią, ale czy w tym meczu będą mogli wystąpić bohaterowie ostatnich dni? We wczorajszym treningu tylko oni nie wzięli udziału. - Piotrek, jak również cała jego rodzina, zachorował na grypę żołądkową. Dlatego trzeba było podać mu kroplówkę, aby wzmocnić organizm - tłumaczy menedżer Waldemar Kwiatkowski. - Natomiast Grzesio nie ćwiczył ze względu na stłuczoną kostkę, podczas spotkania w Lubinie. Krótka przerwa dobrze mu zrobi. Z biodrem Bajevskiego za dwa dni powinno być już wszystko w porządku. Na zajęciach był też Sławek Nazaruk.
Reklama













Komentarze