Trzynaście wcale nie daje trzynastki
Trzy mecze wystarczyły Górnikowi, aby zdobyć siedem punktów. - Wszyscy wieszali na nas psy, ale my potrafiliśmy się podnieść i pokazaliśmy, że jednak umiemy grać w piłkę - stwierdził na konferencji prasowej Dariusz Jarecki. Wcześniej, w jedenastu kolejkach, łęcznianie uciułali raptem sześć \"oczek”.
- 13.11.2006 06:50
Trzynaście punktów nie daje \"zielono-czarnym” upragnionego trzynastego miejsca, gwarantującego bezpieczne utrzymanie. To zajmuje Pogoń, z jednym punktem więcej. A po piętnaście zgromadziły Arka, Widzew i Górnik Zabrze. Natomiast za plecami zaczaiła się Odra i nieco dalej płocka Wisła. Do zakończenia rundy jesiennej została tylko jedna kolejka, w której podopieczni Krzysztofa Chrobaka zagrają na wyjeździe z Groclinem Dyskobolią. Ale nawet ewentualne zwycięstwo nie zagwarantuje spokojnej zimy.
Dlaczego? Bo latem zwyciężył grzech pychy. Dariusz Kubicki, z sobie tylko znanych powodów, uznał, że jest świetnym szkoleniowcem. Mimo że w Łęcznej nie brakowało i nie brakuje ludzi, którzy za nic w świecie nie powiedzą o nim: trener. Co najwyżej pan Kubicki. W dodatku wmówił działaczom Górnika, że z przeciętniaków zrobi ligowców. Dużo musiało minąć kolejek i dużo trzeba było stracić punktów, aby niektórzy zrozumieli pewne rzeczy. Za dużo, ponieważ należało zareagować szybciej. Podziękować komu trzeba i przeprosić się z kim trzeba. Może nie byłoby blamażu z Widzewem i Legią oraz wysokich porażek z Pogonią i Lechem.
Godnie po piątkowym meczu zachował się Stefan Majewski. Szkoleniowiec Cracovii szybko uderzył się w piersi: \"To było spotkanie, po którym zastanawiam się czy nie popełniłem błędów w składzie, bo pierwszą połowę przespaliśmy.” Popełnił pan błędy, panie trenerze. Dlatego \"Pasy” straciły trzy punkty. Rzut karny niczego tu nie zmienia.
Jaką cenę za swoje błędy zapłaci Górnik? Punkty i wciąż zaglądające w oczy widmo degradacji to jedno, a kasa to drugie. Szeroka kadra, może i niedrogich zawodników, to jednak obciążenie budżetu. A pieniądze będą potrzebne na transfery. Znowu trzeba szukać ofensywnego pomocnika, który tani nie będzie. A przecież jeszcze pół roku temu w drużynie był Rafał Kaczmarczyk. Facet, który wie co zrobić z piłką, jak ją przytrzymać i komu podać. Takiego brakowało w meczu z Cracovią. I w drugiej połowie futbolówka jak bumerang wracała pod własne pole karne.
Na razie grono kandydatów owiane jest głęboką tajemnicą. Dlatego mnożą się spekulacje, a wraz z nimi pojawiają się przeróżne nazwiska, np. Tomasza Hajty i Ensara Arifovicia. - Hajto? To jakiś żart - odparł prezes Wiesław Sikora. - Nasza lista na wszelki wypadek zawiera ponad 10 nazwisk, ale chcemy 4 lub 5 ludzi. Z trenerem byliśmy na meczu Karpat Lwów z Dynamem Kijów, ale więcej nic nie powiem. Pod koniec miesiąca wszystkiego się dowiecie.
Oby nie powtórzyły się sekrety Kubickiego.
Reklama













Komentarze