Nie taki diabeł straszny
W Brukseli Leo Beenhakker nie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników. W porównaniu z meczem z Portugalią Holender musiał dokonać aż pięciu roszad. Mimo to Polacy w przekonującym stylu zwyciężyli popularne \"Czerwone Diabły”. I dziś nikt nie może już być pewny miejsca składzie, bo niedawni rezerwowi szturmem wdarli do pierwszej jedenastki. - Zawodnicy, którzy musieli zastąpić kontuzjowanych, zagrali rewelacyjnie - skwitował Dariusz Dziekanowski.
- 16.11.2006 17:40
Pokonanie w pięknym okolicznościach Portugalczyków dodało pewności \"biało-
czerwonym”. To było widać w meczu z Belgami, którzy w środę przypominali raczej diabełki z jarmarcznych straganów. 15 tysięcy kibiców gości co jakiś czas przypominało: Jesteśmy u siebie, Polacy, jesteśmy u siebie! I nasi reprezentanci, walczący na nasiąkniętym, jak gąbka boisku, przewyższali rywali niemal przez cały mecz. - Graliśmy trochę za bardzo defensywnie, ale jestem w stanie to zrozumieć, bo budowałem niemal nową drużynę - ocenił Beenhakker.
W tym zespole coraz mocniejszą pozycję wywalcza sobie Grzegorz Bronowicki. Emile Mpenza, partner z Kataru Jacka Bąka, zupełnie sobie przy wychowanku Górnika nie pograł. Bronowicki mądrze się ustawiał, przecinając akcje, przechwytując mnóstwo podań, asekurując partnerów. Raz nawet był bliski zdobycia gola, ale jego strzał w krótki róg złapał Stijn Stijnen. To pewnie nie byłaby jedyna okazja legionisty, gdyby nieco mniej indywidualnie zachowywał się Ebi Smolarek. - Trener cały czas nam powtarza, że nie wychodzimy na boisko, aby zremisować, czy się bronić, ale mamy cały czas atakować i wygrywać - wyjaśnił Grzesiek.
Jeśli gdzieś selekcjoner dostrzegał problem, to na pewno w środku pomocy. Dlatego wcześniej z boiska zeszli cofający się Maciej Żurawski oraz przekwalifikowany z obrońcy Dariusz Dudka. Każdy z rezerwowych piłkarzy był desygnowany właśnie w ten obręb murawy. Dzięki temu okazję debiutu otrzymał Rafał Murawski. W pewnej chwili wydawało się, że taka sama przyjemność spotka także Sebastiana Szałachowskiego, ale ostatecznie wybór padł na Przemysława Kaźmierczaka.
Jedyną bramkę dla Polaków zdobył Radosław Matusiak. Napastnik Bełchatowa ośmieszył wręcz potężnego stopera Bayernu Monachium Daniela Van Buytena. - Nie czuję się bohaterem tego spotkania. Moim atutem w tym meczu była gra jeden na jeden - przyznał napastnik.
Droga do finałów mistrzostw Europy jest ciągle daleka. Jednak komplet punktów w spotkaniach z Kazachstanem, Portugalią i Belgią sprawił, że awans Polski nabrał coraz realniejszych kształtów.
BRAMKA
0:1 - Radosław Matusiak (20).
SKŁADY
Belgia: Stijnen - Hoefkens, Leonard (79 Mudingayi), Van Buyten, Vermaelen - Vanden Borre (46 Huysegems), Simons, Geraerts, Goor - E. Mpenza, Vandenbergh (63 Pieroni).
Polska: Boruc - Wasilewski, Bąk, Michał Żewłakow, Bronowicki - Błaszczykowski, Dudka (79 Murawski), Sobolewski, Smolarek - Żurawski (62 Garguła), Matusiak (89 Kaźmierczak).
Żółte kartki: Geraerts, Vermaelen, Leonard, Simons, Goor (Belgia) - Błaszczykowski, Sobolewski (Polska). Sędziował: Stuart Dougal (Szkocja).
Widzów: 40 000.
Reklama













Komentarze