Kibice chcą medalu
Polscy kibice z wielkimi nadziejami czekali na rozpoczynające się dzisiaj mistrzostwa świata. Zespół trenera Raula Lozano pojechał do Japonii z postanowieniem włączenia się do walki o czołowe lokaty. Według wielu fachowców \"biało-czerwoni” już należą do światowej czołówki, jednak siatkarze muszą to potwierdzić na parkiecie.
- 16.11.2006 17:42
A lepszej okazji niż mistrzostwa świata nie będzie. Polacy trafili do łatwej grupy, gdzie tylko Argentyna jest klasyfikowana w czołówce rankingu siatkarskiej federacji. Awans do decydującej fazy turnieju (najlepiej z kompletem zwycięstw) jest w zasięgu, ale tam trzeba ograć jedną z wielkich reprezentacji. Zaczyna procentować praca wykonana przez trenera Lozano, nasz zespół z powodzeniem rywalizuje na największych międzynarodowych imprezach. Piąta lokata w mistrzostwach Europy czy czwarta w Lidze Światowej to sukcesy, jednak brakuje medali. I chociaż \"biało-czerwoni” są wciąż o krok od podium, to nie potrafią się na nie wspiąć.
Raula Lozano zatrudniono, aby zmienić tę sytuację. Obdarzony wielkim autorytetem szkoleniowiec prowadzi kadrę twardą ręką. Nie boi się podejmować trudnych decyzji, o czym przekonał się Krzysztof Ignaczak. Do niedawna wydawało się, że libero Skry Bełchatów jest w narodowym zespole niezastąpiony. Najpierw jednak został wykluczony z udziału w mistrzostwach Europy za alkoholowy rejs po olsztyńskich dyskotekach, a teraz nie złapał się do kadry wyjeżdżającej do Japonii. Zdaniem trenera, przegrał rywalizację z Piotrem Gackiem.
Siła polskiego zespołu opiera się na graczach doświadczonych, jak Paweł Zagumny, Sebastian Świderski czy Piotr Gruszka (z powodów zdrowotnych brakuje tylko Dawida Murka) oraz młodych gniewnych, którzy naciskają weteranów - Michał Winiarski, Michał Bąkiewicz, Łukasz Kadziewicz, Mariusz Wlazły. Proporcje wydają się więc idealne. Kadra miała doskonałe warunki do przygotowań, gdzie w nieskończoność ćwiczyła opracowane przez Argentyńczyka schematy gry. Sam Lozano ostrożnie wypowiada się na temat medalowych szans, przewidując miejsca 5-6. Stale powtarza, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Jednak zakochani w siatkówce polscy kibice, którzy szczelnie wypełniają hale podczas meczów Ligi Światowej, mają już dość opowieści o pięknych porażkach i oczekują medalu.
W światowej siatkówce układ sił został zachowany. O złoto bić się będą broniący tytułu Brazylijczycy, Włosi oraz Rosjanie. Plany faworytów mogą pokrzyżować Serbia, Francja, Bułgaria, Kuba lub... Polska. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Czekamy już 32 lata.
Mistrzostwa świata transmitować będą Polsat i Polsat Sport.
Reklama













Komentarze