Bliscy jedenastego miejsca
Rozmowa z Przemysławem Kuligiem, defensorem Górnika
- 20.11.2006 09:55
• Cierpliwie czekał pan na gola w Górniku i swojego pierwszego w ekstraklasie.
- Cierpliwie i długo. Ale dobrze, że wreszcie to nastąpiło. Najważniejszy jest właśnie ten numer jeden. Kolejne powinny paść szybciej.
• We wcześniejszych meczach nie brakowało też okazji.
- Praktycznie w każdym meczu podchodziłem pod bramkę rywali, szukałem swojej szansy. I miałem trochę sytuacji, nawet stuprocentowych. Bardzo bliski zdobycia gola byłem w Lubinie, ale zabrakło mi spokoju i wyrachowania. Myślę, że teraz będzie mi już łatwiej i do bramki będę trafiał częściej, tak jak to było w Jagiellonii.
• Szkoda, że w Grodzisku tak szybko pozwoliliście na wyrównanie.
- Prowadzenie udało nam się utrzymać niecałe dziesięć minut. Ale jest też i druga strona. Przecież w ostatnich czterech meczach straciliśmy tylko dwa gole, a w poprzednich czterech aż szesnaście. To dowód na to, że jeśli gra się na zero z tyłu, to o coś się strzeli. Pozwoliliśmy rywalom na bramkę, jednak wciąż był remis.
• Przy utracie gola mógł pan zareagować lepiej?
- Wydaje mi się, że zrobiłem wszystko jak trzeba. Później Jarosław Lato, z którym ruszyłem do dośrodkowania, powiedział mi, że piłka odbiła się od jego barku.
• Szkoda, że tak późno Górnik zaczął się rozpędzać.
- To jednak dobry prognostyk przed rundą rewanżową. Przecież jeszcze niedawno wszyscy skazywali nas na degradację i nikt nie liczył, że w czterech meczach zdobędziemy osiem punktów. A gdybyśmy wygrali z Groclinem, to uplasowalibyśmy się na ósmym miejscu.
• Ale wiosną czeka was dużo wyjazdów.
- Mamy sześć spotkań u siebie i dziewięć u rywali. Jednak to nie ma znaczenia gdzie będziemy grali.
Reklama













Komentarze