Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Radość i... niedosyt

Jeszcze przed rokiem Krzysztof Chrobak i Maciej Skorża siedzieli na tej samej ławce, w Amice Wronki. Jednak w sobotę znaleźli się w przeciwnych obozach i, jak przystało na starych znajomych, podzielili się punktami. Przed meczem Górnik remis wziąłby w ciemno, ale po ostatnim gwizdku pozostał spory niedosyt.
Po wygranej nad Cracovią Walerij Sokolenko pół żartem, pół serio stwierdził: Akurat, kiedy zaczęliśmy zdobywać punkty, to runda jesienna dobiegła końca. Szkoda. Miał rację, bo w Grodzisku Wielkopolskim \"zielono-czarni” podtrzymali dobrą passę. Jednak do domu mogli wracać w jeszcze lepszych nastrojach, bo pomimo objęcia prowadzenia, szybko pozwolili sobie na wyrównanie. Może gdyby Ukrainiec przebywał na boisku, to nie doszłoby do takiej sytuacji. Niestety, podczas rozgrzewki popularnego \"Waldka” dopadły kłopoty żołądkowe i w ostatniej chwili musiał go zastąpić Tomasz Lisowski. Przyjezdni rozpoczęli mecz skoncentrowani i podopieczni Macieja Skorży nie byli w stanie przedostać się pod pole karne Piotra Leciejewskiego. Ciekawiej było natomiast po drugiej stronie boiska, bo strzałów na bramkę próbowali Artur Andruszczak, Dawid Sołdecki i Tomasz Lisowski. Bramkarz Górnika znalazł się w opałach dopiero w 25 min, kiedy Adrian Sikora uderzył z woleja. Cztery minuty później Dyskobolia po główce Błażeja Telichowskiego zdobyła nawet gola, jednak w tej sytuacji faulowany był Lisowski. W przerwie trener Skorża dokonał zmian, ale nie przyniosło to gospodarzom efektów. Radość natomiast zapanowała w obozie łęczyńskim. Andruszczak dośrodkował z rzutu rożnego, a Przemysław Kulig celnie uderzył piłkę głową tuż przy słupku. To była pierwsza bramka prawego obrońcy w I lidze. Niestety, po objęciu prowadzenia Górnik cofnął się bliżej własnego przedpola. W środku ponownie rozczarowywał Borce Manevski i należy żałować, że szybciej na boisku nie pojawił się Piotr Bronowicki. Groclin błyskawicznie dopiął swego. Pierwszy szansę na wyrównanie miał Tomasz Zahorski, który w 64 min zaprzepaścił bardzo dobrą okazję po podaniu Jarosława Laty. Jednak napastnik miejscowych nie przymierzył w światło bramki. Ale po upływie pięciu kolejnych minut był ponownie remis. Akcję wyrzutem ręki rozpoczął Aleksander Ptak, zastępujący kontuzjowanego Sebastiana Przyrowskiego. Z piłką popędził Piotr Rocki, podał do Laty, a ten do Piotra Świerczewskiego. W środku boiska nikt nie przerwał ataku, który przeniósł się na przeciwną stronę boiska. W końcu Radek Mynar dośrodkował w pole karne, gdzie Lato wyskoczył najszybciej i najwyżej, pokonując Laciejewskiego. - Naszym głównym zadaniem było niestracenie bramki - przyznaje Dawid Sołdecki. - Po strzeleniu gola zagraliśmy zbyt defensywnie. Wyrównanie padło po niefrasobliwej stracie piłki w środku pola. Szkoda, bo gdybyśmy zagrali bardziej konsekwentnie, to wywieźlibyśmy z Grodziska trzy punkty. BRAMKI 0:1 – Przemysław Kulig (60, głową), 1:1 – Jarosław Lato (69, głową). SKŁADY Dyskobolia: Ptak – Mynar, Lacić, Tupalski, Telichowski (46 Rocki) – Lazarevski, Nowacki (60 Goliński), Świerczewski, Lato – Sikora, Kaźmierowski (46 Zahorski). Górnik: Leciejewski – Kulig, Jurkowski, Golem, Lisowski – Andruszczak, Sołdecki (82 Bronowicki), Nikitović, Szymanek (53 Manevski), Jarecki – Bajevski (67 Surdykowski). Żółte kartki: Mate Lacić, Piotr Świerczewski (D) – Piotr Leciejewski, Tomasz Lisowski (G). Sędziował: Tomasz Witkowski (Warszawa). Widzów: 1200.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama