Ustalili... nowy termin
Stara prawda głosi, że ojców sukcesu jest wielu, natomiast porażka zazwyczaj jest sierotą. Trudno się z tym nie zgodzić, obserwując to co obecnie dzieje się wokół lubelskiego żużla.
- 20.11.2006 10:13
Na sobotnim walnym zebraniu członków Towarzystwa Żużlowego Lublin stawiło się 17 osób. Nie byłoby w tym nic dziwnego i niepokojącego, gdyby nie fakt, że skład klubowego zarządu liczy 86... W sytuacji, kiedy nad przyszłością czarnego sportu w naszym mieście gromadzi się coraz więcej czarnych chmur tak nikłe zainteresowanie \"współtwórców” całej zawieruchy daje wiele do myślenia.
Mimo mocno okrojonego składu spotkanie się odbyło. Jednak z racji braku kworum nie mogły na nim zapaść żadne wiążące decyzje. Jedyną była ta o wyznaczeniu daty kolejnego zebrania. Ponowne posiedzenie zarządu zaplanowano na 4 grudnia. Mniej oficjalny charakter sobotniej narady nie przeszkodził kilku członkom w wygłoszeniu ich racji. Momentami dyskusja stawała się burzliwa. Sekretarz TŻ Jarosław Siwek winy szuka w nieudanym sezonie 2005 oraz w błędach popełnionych w trakcie minionego. - Kiedy nie było wyników na jakie liczyliśmy, trzeba było przeprowadzić poważne rozmowy z zawodnikami, trzeba było renegocjować kontrakty.
Oprócz prowadzącego zebranie, Siwka głos zabierali: były prezes klubu - Leszek Kępa, Zdzisław Klimek (ojciec Rafała). Bardzo stanowczo o przyczynach kryzysu w lubelskim żużlu mówił były wiceprezes Tadeusz Waryszak.- Trzeba umieć przyznać się do własnych błędów, a nie chować głowę w piasek - powiedział. - Po dzisiejszym spotkaniu widać też ile jest w zarządzie osób, którym zależy na przyszłości tego sportu w Lublinie. Nie ukrywam, że po odejściu z klubu pana Leszka Kępy i moim, odeszło też kilku sponsorów, gotowych jednak wrócić, jeśli zajdą odpowiednie zmiany.
Zastanawiano się także nad przyszłością klubu. Padła propozycja przekształcenia go w Sportową Spółkę Akcyjną. Pomysł ten skomentował obecny na spotkaniu prezes honorowy TŻ Zbigniew Wojciechowski. - Ja wraz z prezesem Leszkiem Kępą oraz Tadeuszem Waryszakiem w swoich wypowiedziach i planach idziemy w kierunku założenia Sportowej Spółki Akcyjnej. W okresie dwóch tygodni postaramy się policzyć, czy uda nam się zgromadzić kapitał założycielski wynoszący 500 tys. zł, a jest to bardzo realne. Jeżeli ustalimy, że zbierzemy tę kwotę to ja będę pierwszym, który powie, że... jedziemy dalej!
Reklama













Komentarze