Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Duży numerek może Cię uratować

Ponad piętnaście minut lubelscy policjanci szukali domu kobiety, która wezwała ich do interwencji. Podobne sytuacje zdarzają się w Lublinie niemal codziennie. - A przecież często jedna minuta decyduje o ludzkim życiu - mówią lekarze lubelskiego pogotowia.
Prawo mówi jasno. - Tuż po nadaniu numeru domu, jego właściciel ma obowiązek umieszczenia na budynku albo jego ogrodzeniu, w widocznym miejscu, tabliczki z numerem domu i nazwą ulicy - wyjaśnia Joanna Kapica z biura prasowego lubelskiego Urzędu Miasta. Niestety, w wielu przypadkach rzeczywistość nie ma z tym nic wspólnego. - Są w Lublinie takie ulice, gdzie na kilku kolejnych domach nie ma ani jednej tablicy - wyjaśnia Waldemar Brzezicki, kierownik Działu Eksploatacji Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Lublinie. - A małe tabliczki, na których numeru nie widać nawet z odległości jednego metra, zdarzają się nagminnie. Dziwię się, że ludzi stać na piękne domy, a oszczędzają na tak ważnej rzeczy. Dlaczego to takie ważne? - W momencie stanu zagrożenia życia decyduje każda minuta. Czasem możemy się spóźnić o kilkadziesiąt sekund i już nie zdążymy kogoś uratować - podkreśla Brzezicki. Podobnie mówią policjanci i strażacy. - Radiowóz czy karetka wezwane do interwencji jadą dosyć szybko. Jeśli dom nie będzie wyraźnie oznaczony, po prostu go ominiemy - dodaje kierownik. - A przecież są w Lublinie ulice, które mają ponad kilometr. Wtedy zaczyna się błądzenie i tracenie czasu na szukanie. Za brak wyraźnego oznaczenia domu grozi kara grzywny do 250 zł. Powinni to egzekwować policjanci albo miejscy strażnicy. Ci jednak rozkładają ręce. - To tylko teoria. Przecież nie będziemy jeździli po osiedlach i mówili ludziom, żeby sobie kupili większe tabliczki - przyznaje Waldemar Wieprzowski, komendant Straży Miejskiej w Lublinie. - Tak naprawdę, to w interesie każdego mieszkańca domu leży to, żeby był on dobrze oznaczony. Bo to o jego życie może kiedyś chodzić. Dobrze wie o tym Ryszard Niezbecki, mieszkaniec ulicy Wita Stwosza. - Wprawdzie jeszcze domu całkowicie nie wykończyłem, ale tabliczkę już mam - pokazuje na ścianę zewnętrzną domu pan Ryszard. - Uważam, że jej zamieszczenie to obowiązek dobrego gospodarza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama