Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapłacił za to, że zwolnił

Piotr Dreher, od czwartku przewodniczący Rady Miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, ma kłopoty. W ubiegłym tygodniu sąd potwierdził, że Dreher z pieniędzy publicznych musi zapłacić ponad 18 tys. zł człowiekowi, którego niesłusznie zwolnił z pracy.
Zarówno Dreher, jak i Ryszard W. pracowali w Lubelskim Centrum Zdrowia Publicznego. Centrum jest jednostką budżetową Urzędu Wojewódzkiego. Zajmuje się m. in. prowadzeniem rejestru publicznych i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej. Ryszard W. odpowiadał w LCZP za informacje niejawne. Miał opinię zaufanego pracownika ówczesnej dyrektor Anny Jabłońskiej-Chmielewskiej. Po tym jak władzę w Urzędzie Wojewódzkim objęło Prawo i Sprawiedliwość, dyrektor poszła na zwolnienie lekarskie. Obowiązki szefa centrum pełnił od marca tego roku Piotr Dreher, członek władz lubelskiego PiS-u i ówczesny radny miejski. Po trzech dniach urzędowania zwolnił Ryszarda W. Powód: niewłaściwe dbanie o poufne dokumenty. Wyrzucony odwołał się do sądu. W ubiegłym tygodniu zapadł wyrok. - Sąd nakazał wypłacić mi odszkodowanie o które wystąpiłem: 16 800 zł (sześciomiesięczne wynagrodzenie) plus ustawowe odsetki ok. 1300 zł. Pieniądze już dostałem - mówi Ryszard W. Sąd jednak nie ocenił czy urzędnik dobrze pracował. Na rozprawie centrum reprezentowała dyrektor Anna Jabłońska-Chmielewska (mogła to robić choć była właśnie na urlopie wypoczynkowym). Od razu zawarła ugodę ze swoim dawnym podwładnym. Zgodziła się na wypłatę pieniędzy, a ten w zamian zrezygnował z przywrócenia do pracy. Dwa tygodnie po ugodzie, 30 września, dyrektor złożyła wypowiedzenie. - Dyrektor wycofała pełnomocnictwo mojemu prawnikowi i to ją trzeba pytać dlaczego dała tak wysoką odprawę. Co więcej, jako ustępująca dyrektor nie zabezpieczyła w budżecie pieniędzy na tę wypłatę - mówi Piotr Dreher. - To nieprawda, przecież pobory Ryszarda W. były wpisane do budżetu na ten rok - kontruje Anna Jabłońska-Chmielewska. I dodaje: Zawarłam ugodę, bo człowieka zwolniono w skandaliczny sposób, bez racjonalnych przyczyn. Nie miałam zastrzeżeń do jego pracy. Postępowanie Drehera jest bezpodstawne. Jest dyrektorem centrum i pełni inne funkcje, bo jest ustawiony politycznie. Jednak Dreher zapewnia, że decyzja była przemyślana i słuszna, konsultował ją z pełnomocnikiem wojewody ds. informacji niejawnej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama