Juniorzy w cieniu koleżanek
Siedem medali wywalczyli reprezentanci Lubelszczyzny podczas Pucharu Polski rozegranego w ramach XV Pucharu \"Ziemi Kraśnickiej”. Szczególnie udanie zaprezentowały się juniorki, a klasą dla siebie była Angelika Głąb. Zawodniczka Cementu-Gryf Chełm stanęła na najwyższym stopniu podium.
- 27.11.2006 12:59
Przed imprezą Aleksander Płatek dość sceptycznie podchodził do szans medalowych naszych zawodników. - Nie spodziewałem się \"fajerwerków” w wykonaniu gospodarzy. Wystawiliśmy bowiem odmłodzony zespół - podkreślał Aleksander Płatek. A mimo to gospodarze wywalczyli medal za sprawą Mateusza Jakóbczyka, który w kategorii 50 kg zajął trzecie miejsce. - Nie ma co narzekać, bo wszyscy walczyli ambitnie. Jeśli będą tak dalej pracować, niebawem będzie o nich głośno - mówił z kolei Jarosław Kozak, szkoleniowiec Suplesu.
I to juniorki dzielnie broniły honoru Lubelszczyzny, a prym wiodły zawodniczki Cementu-
Gryfa. Z czterech medali wywalczonych przez nasze reprezentantki aż trzy zdobyły podopieczne trenera Dariusza Kucharskiego. Najlepiej zaprezentowała się niebędąca jeszcze juniorką Angelika Głąb, która bezapelacyjnie triumfowała w kategorii 51 kg. Szanse na złoty medal miała również Emilia Wołyńczuk, jednak musiała uznać wyższość reprezentantki Ukrainy. - Mimo wszystko nastroje mamy bardzo dobre, tym bardziej że udało się uplasować w czołówce tak silnego turnieju - przyznał Dariusz Kucharski, który nieco był zaskoczony triumfem Głąb. - Liczyłem, że jest w stanie stanąć na podium, jednak wiedzieliśmy, że o złoto będzie niezmiernie trudno. Na szczęście Angelika w eliminacjach pokonała Ukrainkę, z którą tu przed rokiem przegrała i to otworzyło jej furtkę do najwyższego stopnia podium. Mimo przegranego finału słowa pochwały należą się Wołyńczuk, która startowała świeżo po kontuzji - dodał szkoleniowiec Cementu-Gryfa. Niedosyt po występie swoich podopiecznych czuł z kolei trener Kozak. - Chociaż zaprezentowały się na równym poziomie, to więcej spodziewałem się po Agacie Pietrzyk. Problem w tym, że zawodniczka sama nie może się zdecydować na wagę, w której chce walczyć i to odbija się na wyniku - przyznał szkoleniowiec Suplesu.
Reklama













Komentarze