Szczypiorniak na lodzie
Ten sezon to prawdziwe eksperymentowanie z halą - przyznał Mariusz Szmit, dyrektor MOSiR, mówiąc o obiekcie na lubelskim Globusie.
- 29.11.2006 11:02
Wczoraj odbyła się tam konferencja prasowa, podczas której działacze Safo ICom Lublin zostali zapewnieni, że nie ma zagrożenia rozgrywania meczów przez piłkarki ręczne, mimo że na obiekcie zamrożono już lodowisko. - Co prawda ślizgawka przynosi nam określone dochody, ale jesteśmy w stanie pogodzić interesy. Przez najbliższy okres będziemy testować nawierzchnię, którą pokryty zostanie lód - podkreśla dyrektor MOSiR.
Andrzej Wilczek, prezes Safo ICom nie ukrywa, że przez ślizgawkę zespół będzie miał problemy z trenowaniem. - Nie wyobrażam sobie, aby zajęcia odbywały się w hali przy Al. Zygmuntowskich, a mecze mielibyśmy rozgrywać na Globusie. Cieszy natomiast to, że znaleźliśmy sposób na twardy parkiet. Ułożona została guma i przyniosło to efekty - podkreśla sternik mistrzyń Polski. Na czas meczów i treningów Safo ICom parkiet ma być rozkładany, jednak... - W styczniu pojawia się dylemat z częstotliwością występów piłkarek. Niewykluczone więc, że na miesiąc lodowisko będzie wyłączone - przyznaje Mariusz Szmit.
Nie wiadomo jednak, jak pomysł wprowadzić w rzeczywistość. Obawy dotyczą temperatury w hali, a tym samym reakcji lodu. Zgodnie z wymogami, podczas meczów piłki ręcznej w hali nie może być mniej niż 20 stopni Celsjusza. Z jednej więc strony obiekt będzie musiał być ogrzewany, z drugiej należy schładzać lodowisko. - Generalny sprawdzian czeka nas już w sobotę, kiedy odbędzie się Puchar Europy w karate. Jesteśmy dobrej myśli, tym bardziej że w Sanoku, gdzie rywalizują siatkarki, mają podobną sytuację. Tam nie ma żadnych problemów - mówi dyrektor MOSiR. - Jeśli tylko okaże się, że temperatura jest za niska, możemy przegrać walkowerem - obawia się Andrzej Wilczek. (map)
Reklama













Komentarze