Reprezentacja Polski przegrała z Brazylią 0:3 (12:25, 22:25, 17:25) w finale siatkarskich mistrzostw świata w Japonii.
Paweł Grzegorczyk
03.12.2006 20:17
Podopieczni Raula Lozano wracają do kraju ze srebrnymi medalami. Choć apetyty sięgały najcenniejszego kruszcu, okazało się, że na okrzyk: Umarł król, niech żyje król jest nazbyt wcześnie. Brazylijscy królowie siatkówki żyją, mają się świetnie i będą panować przynajmniej przez jeszcze jedną kadencję.
Srebro Polaków jest wspaniałym sukcesem, w końcu niespełna dwa tygodnie temu o takim zakończeniu turnieju mogli myśleć tylko niepoprawni optymiści. Warto przypomnieć, że był to dopiero drugi finał mistrzostw świata z udziałem \"biało-czerwonych”. 28 października 1974 roku Polska, pokonując Japonię 3:1, zapewniła sobie światowy prymat. Był to pierwszy i jedyny jak dotychczas tytuł mistrza świata w historii polskich gier zespołowych. Próba powtórzenia wyczynu \"złotej drużyny” Huberta Wagnera i detronizacja Brazylijczyków zakończyła się niepowodzeniem. Według wielu fachowców Brazylia jest najlepszym zespołem wszech czasów w tej dyscyplinie sportu. W finale wielkiej imprezy Latynosi przegrali po raz ostatni w 2002 roku, kiedy w meczu kończącym zmagania w Lidze Światowej ulegli Rosji. Od tamtej pory regularnie kolekcjonują trofea.
Nic dziwnego, że tropikalny tajfun zmiótł teraz Polaków. - Chyba przegrali ten mecz dzień wcześniej, po zwycięskim półfinale z Bułgarią. Uciekło z nich zbyt wiele powietrza. W efekcie finał zupełnie im nie wyszedł - mówił mistrz świata z Meksyku Stanisław Gościniak, po cichu żałując, że podopiecznym Raula Lozano nie udało się powtórzyć wyczynu sprzed 32 lat.
Polacy wyszli na parkiet stremowani i to chyba zaważyło na scenariuszu pierwszego seta, w którym aktualni mistrzowie wręcz zdemolowali pretendentów. Druga partia zaczęła się o wiele lepiej. \"Biało-czerwoni” zaczęli grać na swoim, wysokim poziomie, do którego przyzwyczaili nas w drodze do finału. Zdobyli cztery punkty z rzędu i wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Jednak Brazylijczycy znów rozpoczęli sambę i wdali się w skuteczny pościg. W końcówce nie brakowało emocji. Polacy podjęli walkę, wymieniali cios za cios, ale z efektu końcowego cieszyli się ponownie zawodnicy z Ameryki Południowej (25:22).
Trzeci set rozpoczął się dla Polaków znakomicie, od prowadzenia 3:1. Przewaga została jednak szybko roztrwoniona. W dodatku Brazylijczycy poszli za ciosem. Dobre akcje \"biało-czerwonych” przeplatały się z prostymi błędami, co mistrzowie potrafili perfekcyjnie wykorzystać. Rywale zaczęli grać swoje, pewnie punktować i w łatwy sposób zapewnili sobie sześciopunktową przewagę. Siatkarze Raula Lozano zdołali jeszcze odrobić część strat, ale na więcej z tak dysponowaną Brazylią nie można było liczyć.
Polska: Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Łukasz Kadziewicz, Michał Winiarski, Sebastian Świderski, Piotr Gacek (libero) oraz Wojciech Grzyb, Łukasz Żygadło, Michał Bąkiewicz (libero).
Brazylia: Ricardinho, Andre Nascimento, Andre Heller, Gustavo, Giba, Dante, Sergio (libero).
Plik dżwiękowy udostępniła Nowa Trybuna Opolska
Komentarze