Koszykarze Startu AZS zafundowali swoim kibicom sporą dawkę nerwów. Aby pokonać Politechnikę Poznańską potrzebowali dodatkowego czasu gry. Był to ostatni w tym roku ligowy mecz lublinian rozegrany we własnej hali.
ARTUR TORUŃ
04.12.2006 11:30
Przed sobotnim spotkaniem Politechnika plasowała się miejsce wyżej od przedostatniego w tabeli Startu AZS. Po bezpośredniej konfrontacji drużyny zamieniły się lokatami. Cieszą punkty zdobyte przez lublinian, zwłaszcza, że przed nimi aż cztery wyjazdy z rzędu, martwi gra - wciąż szarpana i momentami bardzo chaotyczna.
W sobotni wieczór dobre momenty przeplatały się ze słabymi, dlatego zamiast pewnego zwycięstwa zaserwowano nam dogrywkę. Emocji zatem nie brakowało, chociaż wierni kibice, coraz bardziej zmęczeni poczynaniami podopiecznych trenera Krzysztofa Ziemoląga, woleliby obejrzeć efektowny sukces swojego zespołu.
W poznańskiej ekipie, prowadzonej od trzech tygodni przez doświadczonego Wojciecha Krajewskiego (kiedyś trenera Lecha), nie ma gwiazd. Rozpoznawalny jest tylko Paweł Surówka. Ale to nie przeszkodziło gościom w nawiązaniu wyrównanej walki, głównie dzięki zawodnikom obwodowym. Filigranowy Sławomir Buczyniak przez pewien czas regulował celownik, aż w końcu zaczął bombardować lubelski kosz, dzięki czemu rywale niwelowali straty. Z kolei gospodarze dominowali w strefie podkoszowej. Zebrali o 15 piłek więcej (Jacek Olejniczak - 14 zbiórek), ale nie potrafili w pełni wykorzystać tej przewagi. Rzutami z dystansu skutecznie straszył Paweł Kosior.
Lublinianie dwukrotnie uzyskiwali wyraźne prowadzenie. W 17 min wygrywali 34:24 (po trafieniach Kosiora, Dominika Derwisza i Olejniczaka), jednak \"trójkowe” akcje Adama Baganca i Surowki zastopowały gospodarzy. W trzeciej kwarcie przewaga była jeszcze większa. Po kolejnej serii Kosiora oraz Olejniczaka w 26 min na tablicy widniał wynik 57:42. Ale i ten dorobek został roztrwoniony. W 39 min goście objęli nawet 1-punktowe prowadzenie (72:71) po rzucie za 3 pkt Buczyniaka. Później trafił Olejniczak, a w następnej akcji został sfaulowany. Kontuzjowanego centra Startu AZS na linii rzutów wolnych zastąpił Derwisz, doprowadzając do rezultatu 75:72. Niestety, na 7 sekund przed końcową syreną Michał Sikora nieprzepisowo powstrzymał rzucającego zza linii 6,25 m Buczyniaka, który nie pomylił się w rzutach wolnych.
Na początku dogrywki na chwilę przebudził się Michał Nowakowski. Po jego \"trójce” było 80:75 i lublinianie już kontrolowali sytuację.
SKŁADY I PUNKTY
Start AZS: Olejniczak 16, Derwisz 14, Sikora 13 (1 x 3), Bidyński 8, Nowakowski 5 (1 x 3) oraz Kosior 22 (4 x 3), Kowalski 11 (1 x 3).
Politechnika: Surówka 18 (2 x 3), Wojdyła 10, Semmler 8 (2 x 3), Nowicki 5, Smorawiński 2 oraz Buczyniak 22 (4 x 3), Gacek 2, Baganc 13 (2 x 3), Grabiński 1, Bartosz 0.
Sędziowali: Marek Żmuda, Jan Kuniec, Andrzej Bartocha. Widzów – 500.
Komentarze