Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnicy na piątkę

Zapaśnicy Górnika nie mieli litości dla zawodników przyjezdnych. Spośród ośmiu rozegranych kategorii odnieśli zwycięstwa aż w pięciu. Dzięki temu najlepsi okazali się również w klasyfikacji drużynowej.
W I Międzynarodowym Turnieju o Puchar Prezesa Łęczyńskiej Energetyki Marka Martyna wystartowało ponad pięćdziesięciu zawodników, choć organizatorzy spodziewali się jeszcze liczniejszej obsady. Niestety, nie dotarły awizowane wcześniej zespoły z Mołdawii oraz Słowacji, a także z Bydgoszczy i Koszalina. W tej sytuacji imprezę, przeznaczoną dla \"wolniaków” urodzonych w 1985 roku i młodszych, zdominowali gospodarze, w szeregach których gęsto było od medalistów mistrzostw Polski seniorów. W sobotę Łukasz Wiechna, Marcin Pawlak i Sebastian Kaczmarzyk wygrali swoje kategorie, a pecha miał jedynie Łukasz Baran, który w finale kat. 66 kg musiał zmierzyć się z... Pawlakiem. Łukasz zwyciężył nawet pierwszą rundę, jednak w całym pojedynku poniósł minimalną porażkę. Klasą dla siebie był Wiechna, walcząc na luzie i pewnie. - Nie miałem zbyt wymagających rywali, dlatego byłem bardzo spokojny - mówi Łukasz, który do Łęcznej przyjechał prosto ze zgrupowania kadry w Wałczu. - Szkoda że nie dojechali rywale z Mołdawii i Słowacji. - W naszej kategorii rywalizowaliśmy systemem \"każdy z każdym”, ale wielkiego wysiłku nie musiałem włożyć. W tej chwili ważę 83 kg, jednak muszę przytyć do 90 kg. Chodzi o to, aby tuż przed zawodami zrobić odpowiednią wagę, zrzucić zbędne kilogramy, ale zostawić siłę i dynamikę. Bliski wygranej, w najcięższej kategorii, był także jeszcze jeden łęcznianin - Arkadiusz Baran. Jednak w finale podopieczny Piotra Garbala i Grzegorza Kuleszy musiał uznać wyższość Jacka Piersiaka ze Stali Rzeszów. Mocno ten pojedynek przeżył szkoleniowiec \"zielono-czarnych”, zdzierając sobie gardło. Temperaturę i emocje tego finału dodatkowo podnosił również Tomasz Żuraw, \"żywo” prowadzący spikerkę. - Piotr Garbal musi aż podskakiwać, aby wytrzeć plecy Arka! Bo, faktycznie, trener Górnika był o półtorej głowy niższy od swojego zawodnika. - On nie ma z kim sparować, dlatego musimy wysłać Robaka na zgrupowanie reprezentacji. W klubie trenuje z rywalem o... 30 kg lżejszym - tłumaczył porażkę Garbal. Walki swoich kolegów mocno przeżywały także dziewczyny z Suplesu Kraśnik - Ewelina Kowalczyk i Agata Pietrzyk. Obie cały czas biegały wokół maty, w rytm starego przeboju \"Biełyje rozy”, dopingując swoich zapaśników. - Muzyka jest debeściarska - komentowali \"wolniacy”. I może to właśnie obecność młodych kobiet sprawiła, że Suples wprowadził czterech zawodników na podium, zajmując w klasyfikacji drużynowej drugie miejsce. Zamykający imprezę burmistrz Łęcznej Teodor Kosiarski i prezes GKS Górnika Łęczna Marek Szczęsny zapowiedzieli jej kontynuację w latach przyszłych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama