Reklama
Podejść jak do dziewczyny
Prawie stu dwudziestu szkoleniowców uczestniczyło w wojewódzkiej kursokonferencji zorganizowanej przez Lubelski Związek Piłki Nożnej w Łęcznej.
- 13.12.2006 20:11
Zajęcia teoretyczne i praktyczne prowadził Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy reprezentacji Polski prowadzonej przez Leo Beenhakkera.
• Jaki był główny cel pana wizyty na Lubelszczyźnie?
- Wymiana doświadczeń i myśli szkoleniowej z trenerami. Nie ma bowiem złotej recepty na to, jak prowadzić zajęcia z bramkarzami. Dlatego potrzeba na ten temat dyskusji. Przekonywałem, że należy zmienić metody szkolenia. Bramkarz musi być kompleksowy, nie ograniczać się do łapania, ale opanować grę na przedpolu, pełnić rolę libero.
• A czy jest jakaś recepta na wychowanie dobrego bramkarza?
- Przede wszystkim trzeba być konsekwentnym w tym, co się robi, dużo pracować. Bramkarz musi iść na trening z uśmiechem, z przekonaniem, że są elementy których musi się nauczyć.
Że dzięki temu będzie lepszy. Przychodzi, bo chce, a nie dlatego, że trener mu każe. Do treningu należy podchodzić jak do dziewczyny. Jak się kocha, to jest się w stanie zrobić dla niej wszystko.
• Czy psychika ma na tej pozycji duże znaczenie?
- Ogromne. Stres związany z grą jest duży. Bramkarz musi być pewny siebie. Mówi się, że jeśli myślisz o porażce to już jej doznałeś.
• Co jeszcze decyduje?
- Ważne są predyspozycje wrodzone takie jak talent i wzrost. Z moich obserwacji wynika, że
85 procent bramkarzy grających na wysokim poziomie ma od 185 do 190 cm. Wyjątkiem jest tu Iker Casillas z Realu Madryt, ale on ma inne zalety.
• Czy na Lubelszczyźnie są dobrzy bramkarze?
- Zdecydowanie tak. Ten region zawsze był kuźnią talentów. Wystarczy wspomnieć Arka Onyszkę, Adama Piekutowskiego, Kubę Wierzchowskiego. Teraz dobrze zapowiadają się Przemek Tytoń i Mateusz Prus (wychowanek AMSPN Hetman Zamość, obecnie w Amice Wronki - red.).
• Jeździ pan na mecze ekstraklasy i prowadzi ranking najlepszych bramkarzy. Jak wypadają w nim golkiperzy Górnika Łęczna?
- Przyzwoicie. Najlepiej znam Tytonia, z którym miałem okazję pracować w reprezentacjach młodzieżowych. Przemek to dobry kandydat na bramkarza wysokiej klasy. Jest młody, ale
już ukształtowany.
• Kiedy znów zawita pan na Lubelszczyznę?
- Jak tylko otrzymam zaproszenie. Czuję do tego regionu sentyment. Przez rok grałem w Ładzie Biłgoraj. To było w 1995 roku tuż po awansie
do III ligi. Nie był to może najszczęśliwszy dla mnie okres, bo doznałem kontuzji i musiałem zakończyć karierę. Ale dało mi to wiele do myślenia. I tak zaczęła się moja przygoda trenerska...
Reklama













Komentarze