Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Łabędzki blisko, Aleksander daleko

Dopięcie tych dwóch transferów miało uzupełnić listę zawodników, których Górnik chciał sprowadzić w przerwie zimowej.
Jednak plany trzeba będzie chyba skorygować, bo wszystko wskazuje na to, że Arkadiusz Aleksander ostatecznie nie zasili łęczyńskiego zespołu. W rundzie jesiennej Górnik zdobył zaledwie dziewięć goli, najmniej spośród wszystkich drużyn Orange Ekstraklasy. W związku z tym jednym z priorytetów, obok pozyskania rozgrywającego, było pozyskanie napastnika. Jako głównego kandydata wytypowano Arkadiusza Aleksandra, który w 3. kolejce strzelił \"zielono- czarnym” gola. Atakujący Górnika Zabrze po zakończeniu rundy był już nawet w Łęcznej i omówił warunki swojej umowy. Jednak wszystko wskazuje na to, że do finalizacji ostatecznie nie dojdzie. Dlaczego? Bo do wyścigu po Aleksandra wystartował także łódzki Widzew, wzbogacony o 600 tys. euro z transferu Bartłomieja Grzelaka do Legii Warszawa. - W tej chwili faktycznie bliżej mi do Łodzi - potwierdza zawodnik. - Byłem już blisko porozumienia z Górnikiem Łęczna, ale z tego co wiem, utknęły rozmowy między klubami. W Zabrzu raczej nie zostanę. Moim zdaniem, wszystko rozstrzygnie się na początku nowego roku, ponieważ teraz jest martwy okres. Ale nie na tyle martwy, aby \"zielono- czarni” nie powiększyli swojej kadry przed świętami Bożego Narodzenia o kolejnego pomocnika. Dziś do Łęcznej ma przyjechać Michał Łabędzki. To 26-letni defensywny pomocnik, wychowanek ŁKS Łódź, który ostatnio reprezentował \"Portowców” ze Szczecina. - To prawda, mam pojawić się w Górniku oraz przejść badania lekarskie - mówił wczoraj pomocnik. - Przez ostatnie trzy lata grałem w Pogoni i w końcu postanowiłem z niej odejść. Czas najwyższy, aby zmienić otoczenie, postawić sobie nowe wyzwania. To z pewnością będzie dla mnie bardzo motywujące. Na razie nie wiem, na jaki okres mogę podpisać kontrakt, bo szczegóły będą dopiero dogadywane. To byłby już trzeci nowy pomocnik, obok Rafała Niżnika i Aleksandra Kwieka. Jednak nie wiadomo, czy nie pojawi się jeszcze kolejny, doskonale znany przy al. Jana Pawła II - Mirosław Budka, wychowanek klubu. Ale już w zupełnie innej roli - kierownika drużyny. Bo jak nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć - jest taka opcja, aby Mirka, który właśnie wrócił ze Stanów Zjednoczonych, zatrudnić w Górniku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama