Zachodni przykład
Przez prawie trzy sezony lekką ręką pozbywano się z Górnika piłkarzy, którzy \"zielono-czarnych” wyciągnęli na szczyt.
- 20.12.2006 09:59
Nikomu niepotrzebni okazali się Paweł Bugała, Ireneusz Kościelniak, Sylwester Czereszewski, Mirosław Budka czy Grzegorz Skwara.
A to przecież tylko początek listy. \"Bule” po awansie do ekstraklasy chciano postawić w Łęcznej pomnik, później zabrakło nawet słowa \"dziękuję”. Takie zwyczaje przy al. Jana Pawła II wprowadził słynny, dzięki \"parciu na szkło”, Bogusław Kaczmarek. Co potem z powodzeniem kultywował Dariusz Kubicki.
Czas to zmienić i okazji ku temu ostatnio jest sporo. Po pierwsze - obsada funkcji asystenta. Z pracy odszedł Artur Płatek, jednak na jego miejsce Krzysztof Chrobak poszukuje następcy w Wielkopolsce, we Wronkach. Dlaczego nie w Łęcznej? - Sytuacja jest taka, że w klubie pracują ludzie, którzy mają również obowiązki zawodowe szkołach. I nie chciałbym tego destabilizować - wytłumaczył szkoleniowiec, który oczywiście ma prawo dobierać sobie współpracowników. Na kogo postawił i w czym ten kandydat okazał się lepszy? Nazwisko drugiego trenera wciąż pozostaje tajemnicą.
Do wyznaczenia pozostają jeszcze stanowiska dyrektora sportowego oraz kierownika drużyny. Poszukiwani są odpowiedni pretendenci. Do tej drugiej funkcji, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, przymierzany jest Mirosław Budka, mający za sobą bogatą pierwszoligową karierę, znający środowisko i rozpoznawany w nim. To dobry pomysł. Tym bardziej że opcję tę sprawdzono już - z powodzeniem - gdzieś indziej.
Bo chyba każdy klub na zachodzie Europy robi wszystko, aby dbać i wykorzystywać - w dobrym tego słowa znaczeniu - swych wychowanków lub piłkarzy, którzy spędzili w nim najlepsze lata swojej kariery. Dzięki temu Emilio Butragueno zawsze będzie symbolem Realu Madryt, Uli Hoeness Bayernu Monachium, a w AC Milan już szykują posadę dla Paolo Maldiniego. Podobnym tropem podążają również kluby w Polsce. Jacek Zieliński i Marek Jóźwiak pracują w warszawskiej Legii, a Marek Chojnacki w Łódzkim Klubie Sportowym.
Do tej pory inne zwyczaje panowały, niestety, w Górniku Łęczna, o którym można było powiedzieć: Cudze chwalicie, swego nie znacie.
Reklama













Komentarze