Reklama
16-letni Austriak Gregor Schlierenzauer i 20-letni Norweg Andersa Jacobsen, którzy świetnie rozpoczęli sezon w Pucharze Świata, uważani są za głównych faworytów 55. Turnieju Czterech Skoczni. Jednak, aby cieszyć się z końcowego sukcesu nie wystarczy zachwycić w jednym czy dwóch konkursach - klasę trzeba potwierdzić w każdych zawodach.
Nie wiadomo też, czy młodzi skoczkowie zdołają udźwignąć ciężar presji oraz popularności. Stąd równie wysokie szanse na zwycięstwo przyznaje się starym wygom: Adamowi Małyszowi, Simonowi Ammannowi i Andreasowi Kuettelowi. Zapewne ostatniego słowa nie powiedział też Janne Ahonen, który myśli o przejściu do historii i piątym triumfie w TSC. - Turniej już dawno nie zapowiadał się tak ekscytująco. Młodzi, głodni sukcesów zawodnicy znakomitymi występami poddali gwiazdy przeszłości ogromnej presji. Starsi skoczkowie będą mieli cztery okazje do udowodnienia, że ich czas jeszcze nie minął - uważa rzecznik imprezy Ingo Jensen. - Nie rozdawajmy kart przed rozpoczęciem zawodów.
Schlierenzauer i Jacobsen to młodzi skoczkowie, a u takich bardzo trudno o stabilizację na wysokim poziomie przez dłuższy czas. Oczywiście liczę na Adama, który w tym sezonie skacze naprawdę dobrze - powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Przed rokiem na najwyższym stopniu podium stanęli - po raz pierwszy w historii zwyciężyło dwóch zawodników - Fin Janne Ahonen i Czech Jakub Janda.
Skład reprezentacji Polski, prowadzonej przez Hannu Lepistoe, do końca będzie pewną niewiadomą. Poza Adamem Małyszem, chyba więcej nikt nie może być spokojny miejsca w kadrze. - Oprócz Małysza z zespole znaleźli się jeszcze Kamil Stoch, Marcin Bachleda, Stefan Hula i Rafał Śliż. Czwórka, która wystartuje w Oberstdorfie zostanie wyłoniona dopiero na miejscu - poinformowano nas wczoraj w PZN.
Pierwszy konkurs zostanie rozegrany jutro w niemieckim Oberstdorfie. W Nowy Rok skoczkowie będą rywalizowali w Garmisch-Partenkirchen. Następne zawody odbędą się już w Austrii - 4 stycznia w Innsbrucku, a trzy dni później w Bischofshofen. Pula nagród każdego z czterech konkursów wynosi w tym sezonie 70 tys. franków szwajcarskich, z czego 30 otrzyma zwycięzca zawodów (kolejni skoczkowie 15 i 10 tys.). Mistrz całego TCS odjedzie samochodem Nissan Qashqai.
Inna punktacja
TCS rozgrywany jest według odmiennych reguł niż konkursy Pucharu Świata (choć rezultaty z Turnieju zaliczane są do klasyfikacji PŚ). Na podstawie wyników kwalifikacji zawodnicy kojarzeni są w pary (1- 50, 2-49 itd.), w których rywalizują w pierwszej serii konkursu głównego. Do finałowej trzydziestki awansują zwycięzcy par oraz pięciu spośród pokonanych z najlepszymi notami (tzw. \"lucky looser”).
Reklama













Komentarze