Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zakład dla dużych ryzykantów

Rozmowa z Radosławem Matusiakiem, napastnikiem GKS Bełchatów, reprezentantem Polski
Lista polskich piłkarzy, dla których kończący się 2006 rok był niezwykle udany zawiera kilka nazwisk, w tym Grzegorza Bronowickiego. Wychowanek Górnika Łęczna nie dość, że zadebiutował w reprezentacji Polski, to stał się jej podstawowym zawodnikiem. Nawet Grzegorz Rasiak może chodzić z podniesioną głową, bowiem fotel lidera klasyfikacji najskuteczniejszego strzelca przedsionka angielskiej ekstraklasy, zdezaktualizował krążące o nim dowcipy. Głośno było również o Wojciechu Kowalewskim, Arturze Borucu i Euzebiuszu Smolarku. Jednak największą furorę zrobił chyba napastnik GKS Bełchatów Radosław Matusiak. Podobnie jak Bronowicki przebojem wdarł się do drużyny prowadzonej prze Leo Beenhakkera. Już w debiucie strzelił gola Serbii, by w czwartym występie ośmieszyć belgijskiego obrońcę Daniela Van Buytena. Jego dwie bramki zapewniły \"biało-czerwonym” cztery punkty. A dziewięć trafień w Orange Ekstraklasie fotel lidera ekipie Bełchatowa. W kończącym się roku dwa razy pognębił także defensywę łęczyńskiego. Nic dziwnego, że po takim roku do wyścigu po Matusiaka stanęły kluby z najlepszych europejskich lig. • W podsumowaniu roku, które przedstawił hiszpański dziennik \"Marca”, znalazł się pan w dziewiątce największych talentów w europejskiej piłce. - Oczywiście jest to ogromne wyróżnienie, tym bardziej, że klasyfikację przygotowała tak poważna i szanująca się gazeta w Europie. Ciężko mi jednak mówić, czy to wpłynie na większe zainteresowaniem moją osobą przez kluby z Półwyspu Iberyjskiego. To mi na pewno nie zaszkodzi, a jedynie jest plusem przemawiającym na moją korzyść. Poza tym takie wyróżnienie tylko nobilituje do dalszej wytężonej pracy. • Działacze klubu z Bełchatowa mogą już tylko zacierać ręce na myśl o ewentualnym pana transferze. - I na pewno tak jest, bo GKS BOT będzie miał okazję zarobienia sporych pieniędzy. Przynajmniej tak mi się wydaje. I chciałbym, aby tak się stało! Temu klubowi zawdzięczam bardzo wiele. Przecież to oni mnie ściągnęli i dali szanse wypromowania się. • Jak na razie na marnuje pan czasu na wypoczynek... - W roku mam tylko miesiąc na urlop i faktycznie zależało mi na tym by ten czas spędzić aktywnie. Najpierw z żoną byliśmy na Malediwach, a teraz wypoczywamy we Włoszech i tutaj spędzimy sylwestra. • Czego więc życzyć panu w nowym roku, tym bardziej, że akurat 1 stycznia obchodzi pan swoje 25 urodziny? - Jeśli już, to tylko dobrego wyboru klubu, który pozwoli mi się rozwijać. Oczywiście również zdrowia... • A może w rewanżu, zdradzi pan dla naszym Czytelnikom, na które \"papiery”, w zbliżającym się 2007 roku, najbardziej będzie opłaciło się grać na giełdzie? - To trudne pytanie, tym bardziej, że przez pięć ostatnich dni nie śledziłem notowań na naszym parkiecie. Grających ostrzegam jednak przed nerwowymi ruchami, tym bardziej, że mamy końcówkę roku. Więcej będę mógł powiedzieć po Nowym Roku. Jak wrócę do Polski na spokojnie przeanalizuje notowania i wówczas coś podpowiem (śmiech). • A ile pieniędzy można postawić u bukmacherów na to, że przed rundą rewanżową pożegna się pan z... Bełchatowem? -Ten zakład jest wyłącznie dla dużych ryzykantów (śmiech). Szanse na to, że odejdę z GKS BOT oceniałbym pół na pół. Obstawiający niech sami zadecydują. • Czyli wcale nie jest powiedziane, że wiosną zobaczymy pana w Orange Ekstraklasie? - Jak mówiłem, szanse na to są połowiczne. • A rundę rewanżową zainaugurujecie meczem z Górnikiem Łęczna. - Przede wszystkim chcemy jak najlepiej zacząć wiosnę. A tym z pewnością będzie zwycięstwo nad Łęczną, na co bardzo liczymy. Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że w rewanżach gra się trudniej. W naszej sytuacji może być o tyle ciężej, że jeśli myślimy o wywalczeniu tytułu mistrzowskiego, to nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek wpadkę. Dla nas każdy punkt będzie na wagę złota. Rozmawiał Marcin Prażmowski

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama