Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dali mi 15 tysięcy za mecz

Skorumpowany arbiter pogrąża klub z Łęcznej
Robert W., jeden z sędziów piłkarskich oskarżonych o handlowanie meczami twierdzi, że Górnik Łęczna zapłacił mu 30 tys. zł za „odpowiednie” sędziowanie w dwóch spotkaniach. – Przyszli do mnie i klepali po plecach, mówiąc: Robert, dobrze będzie, co? Sensacyjne relacje byłego sędziego, który został zatrzymany w grudniu ub. roku, pojawiły się wczoraj w dwóch ogólnopolskich gazetach. Pierwsza dotyczy meczu Górnik–Widzew Łódź (kwiecień 2004 r.). – Przed spotkaniem przyszedł do mnie jeden z działaczy Łęczne. Puścił tylko oko i wygrali. Po jakichś dwóch tygodniach przyjechali do Warszawy grać mecz. Skontaktowali się ze mną. Dziękowali i dali pieniądze – opowiada jednej z gazet Robert W. Ile? – Nie pamiętam dokładnie, ale między 10 a 15 tys. zł. Pieniądze miał przekazywać m.in. Ryszard M., ówczesny kierownik drużyny z Łęcznej. Podobnie jak kilka miesięcy później, po meczu Górnik Łęczna–Górnik Zabrze (październik 2004 r.). – Działacze Łęcznej powiedzieli: „Panie sędzio, to dla pana. Taki bonus”. 15 tysięcy zł. W meczu z Zabrzem asystentem Roberta W. był Sławomir Stempniewski, od 1 stycznia nowy szef polskich sędziów. – Prowadziłem w lidze kilkaset spotkań, więc nie pamiętam szczegółów tamtego – mówi. – Ja mam czyste sumienie. Ani z Łęcznej, ani z żadnego innego klubu nikt nigdy do mnie nie przychodził. Doniesień Roberta W. nie potwierdza Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce. – Dopóki nie skończymy naszych prac, nie będziemy ujawniali, jakich klubów i jakich meczów to śledztwo dotyczy – ucina Leszek Karpina, rzecznik wrocławskiej prokuratury. – Mogę jedynie powiedzieć, że osób, które są zamieszane w aferę, a nie zostały zatrzymane, jest jeszcze sporo. Przypomnijmy. Wśród ponad 60 osób zatrzymanych w aferze korupcyjnej jest dwóch byłych pracowników klubu z Łęcznej – Bronisław K., b. wiceprezes i Ryszard M., wieloletni kierownik drużyny, a potem masażysta. Obaj przyznali się do winy, zdecydowali na współpracę z prokuraturą i wyszli na wolność. Zdaniem Roberta W., to właśnie Ryszard M. go „wsypał”. Były kierownik Górnika był wczoraj nieuchwytny. Z kolei prezes Górnika Łęczna SSA, Marian Bulak, odmówił nam komentarza do rewelacji Roberta W. Działacze z Łęcznej są bardziej rozmowni pod warunkiem nie ujawniania ich nazwisk. – Chyba tylko Wisła Kraków i może Legia Warszawa nie podchodziły do sędziów. Taka była obowiązująca norma w polskiej piłce. My nie byliśmy wyjątkiem – mówi jeden z nich. (GREG)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama