Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gra o przyszłość klubu

Sankcje będą surowe - zapewnia Wydział Dyscypliny PZPN, zajmujący się aferą korupcyjną w polskim futbolu.
Jego wiceprzewodniczący Sylwester Wiśniewski mówi nawet o degradacjach klubów, połączonych z karami dodatkowymi, czyli ujemnymi punktami. Tego samego domaga się Ekstraklasa S.A. oraz opinia publiczna. Czy to może oznaczać koniec Górnika Łęczna? WD PZPN będzie prowadził postępowanie dyscyplinarne wobec trzech klubów Orange Ekstraklasy - Arki Gdynia, Górnika Łęczna i Zagłębia Lubin oraz pięciu drużyn drugiej ligi - Górnika Polkowice, KSZO Ostrowiec, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Zagłębia Sosnowiec i Zawiszy Bydgoszcz. Dla każdego z tych zespołów realnym zagrożeniem jest relegowanie do niższej klasy. Przynajmniej o jeden szczebel - choć w efekcie może być również o dwa. Wszystko będzie zależało od tego, jak potoczy się rywalizacja w rundzie wiosennej. A na to z pewnością duży wpływ będzie miał termin, kiedy związkowi działacze ogłoszą swoje decyzje. Bo jeśli na Górnik zostanie nałożona kara degradacji przed rozpoczęciem rundy lub w jej trakcie, to czy piłkarze zdołają wyzwolić w sobie motywację, aby walczyć na boisku? Jeżeli nie, łęcznianie mogą wylądować nawet w trzeciej lidze. Raczej trudno wierzyć, aby w takiej sytuacji trenerzy zdołali odpowiednio zmobilizować zespół, grający już tylko o wirtualne utrzymanie? - W tej chwili nie odczuwamy szumu wokół naszego zespołu - przekonuje kapitan drużyny Veljko Nikitović. - Ostro zasuwamy i przygotowujemy się do sezonu. Będziemy chcieli udowodnić na boisku, że zasługujemy na grę w ekstraklasie i że z aferą nie mamy nic wspólnego. W szatni już prawie nikt o tym nie dyskutuje. Ostateczne decyzje pewnie zapadną po zamknięciu okna transferowego i nikt już nawet nie będzie miał czasu na myślenie o zmianie barw. Pozostanie skupić się na grze. My, zawodnicy nie będziemy mieli żadnego wpływu na orzeczenie sankcji, ale zrobimy wszystko, aby zająć miejsce nad strefą spadkową Jednak sam spadek nie oznacza końca poważnych konsekwencji, które mogą nastąpić. Trudno przecież liczyć na to, że od łęcznian nie odwrócą się sponsorzy, włącznie z tym najhojniejszym - kopalnią. Dlatego w najbliższych tygodniach gra będzie toczyła się nie tylko o utrzymanie, ale również o przyszłość klubu. .- Jesteśmy dobrej myśli, choć wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego co nam grozi - mówi Rafał Niżnik, który podpisał umowę z \"zielono-czarnymi” w grudniu, gdy nie padały jeszcze propozycje drastycznych sankcji. - Jednak po cichu liczmy, że nie będzie tak źle, a wszelkie ustalenia zostaną upublicznione w czerwcu. Czy żałuję podpisania kontraktu z Górnikiem? Jeśli zostalibyśmy zdegradowani, to pewnie tak by było. Tym bardziej, że nie mam klauzuli o wcześniejszym rozwiązaniu umowy w przypadku ewentualnego spadku. Górnik będzie musiał robić na boisku wszystko, a inne zespoły nie będą musiały robić niczego - zdobywać punktów, strzelać bramek. Bo jeśli z ekstraklasy zostaną zdegradowane trzy ekipy, to pozostałym - Pogoni Szczecin, Wiśle Płock czy Odrze Wodzisław - nie będzie groziło już nic. Oczywiście pod warunkiem, że i do nich nie dobiorą się prokuratorzy... Bo przecież nawet dzieci nie wierzą w to, że reszta ligi jest czysta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama