PIŁKA RĘCZNA W niedzielę Safo ICom rozegra rewanżowy mecz Pucharu EHF z Van der Voort Quintus
MARCIN PRAŻMOWSKI,prazmowski@dziennikwschodni.pl
12.01.2007 10:49
Przed pierwszym meczem 3 rundy Pucharu EHF bank informacji o drużynie Van der Voort Quintus nie był bogaty. Po niedzielnym spotkaniu w Lublinie szczypiornistki Safo ICom o przeciwniczkach wiedzą nieco więcej. Nieco, bo Holenderki mimo, że niespodziewanie wygrały, to nie pokazały niczego szczególnego.
Szansa odrobienia pięciobramkowej straty jest realna, ale pod jednym warunkiem. Podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego muszą zagrać o klasę lepiej niż przed pięcioma dniami. - Obrona, rzuty z drugiej linii i kontrataki, tego zabrakło w pierwszym spotkaniu. Jeśli poprawimy te elementy powinniśmy uporać się z Van der Voort - przyznaje szkoleniowiec lubelskiej drużyny. I trudno mu nie przyznać racji, bowiem na każdym z tych trzech \"odcinków\" nasza ekipa była tłem dla mistrza Holandii. Dla przykładu \"pomarańczowe\" po samych kontratakach rzuciły 14 bramek, kiedy Safo ICom zdołało trafić do siatki... czterokrotnie. - Faktycznie wyglądało to mizernie, jednak ligowy mecz ze Zgodą Ruda Śląska pokazał, że potrafimy grać lepiej - dodaje Edward Jankowski.
Aby jednak wygrać w Holandii i wyeliminować niżej notowane rywalki równo musi zagrać cały zespół, a jak na razie w wyraźnym kryzysie są chociażby Małgorzata Rola i Katarzyna Duran. Pierwsza nie grzeszy skutecznością, Duran natomiast jak ognia unika rzutów z drugiej linii. - Nie wiem czym to jest spowodowane. Brakuje mi pewności siebie, tak jakbym się obawiała, że nie trafię. Chcę się wreszcie odblokować i liczę, że nastąpi to w rewanżu. Tym bardziej, że zdołałyśmy się podnieść po katastrofie, jaką była porażka w pierwszym meczu i pewnie pokonałyśmy Zgodę - mówi Katarzyna Duran.
Elementem zaskoczenia ekipy Van der Voort ma być taktyka lublinianek. - Mecz chcemy zacząć ustawieniem 4+2 i to powinno nieco wybić z rytmu przeciwniczki. Tym bardziej, że jest to młoda drużyna i w momencie, kiedy gra jej się nie układa, zaczyna się gubić - podkreśla szkoleniowiec mistrzyń Polski. Historia pucharów pokazuje jednak, że nie z takich opresji wychodziły nawet mniej klasowe zespoły niż lublinianki, które przecież przed sześcioma laty wywalczyły Puchar Federacji. - Pięć bramek to mało i dużo, jednak kiedy zagramy na miarę swoich możliwości i z pełnym zaangażowaniem, to jesteśmy w stanie awansować dalej - podkreśla Monika Marzec, rozgrywająca Safo ICom.
Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 14, a sędziować je będą Kristian Johansen z Wysp Owczych i Duńczyk Peter Lorentzen. Transmisja z meczu w Radiu Lublin.
Komentarze