Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W piłce jak w życiu

PIŁKARSKA III LIGA Po Łukaszu Gizie nikt nie płacze - mówi Marek Majka, trener Orląt Spomlek Radzyń Podlaski
• Dwanaście oczek przewagi nad strefą spadkową gwarantuje Orlętom spokojne przygotowania do rundy rewanżowej? - Do powrotu na boiska jeszcze sporo czasu, ale spokoju nie może być. Nawet przy 12 punktach przewagi. Do rozegrania pozostaje 15 spotkań. Kto wie, co może się wydarzyć. Dlatego uciekam od wszelkich deklaracji. • W jakie miejsce na finiszu celuje beniaminek z Radzynia? - Należy pamiętać, że Orlęta dopiero weszły do tej ligi i potrzebują trochę czasu na okrzepnięcie. Pierwszorzędne jest utrzymanie się, bo spora przewaga jaką wywalczyliśmy jesienią jeszcze utrzymania nie gwarantuje. Z kolei dobra postawa zespołu w pierwszej części sezonu pozwala patrzeć z optymizmem na rundę rewanżową. Mamy przecież ambicję grać o jak najwyższe cele i wyniki. • Pod względem dokonanych transferów plasujecie się na szarym końcu trzecioligowej stawki. - Faktycznie. Pozyskaliśmy tylko dwóch zawodników z lubelskiego Koziołka. Również dwóch zawodników opuściło Radzyń. Bilans wyszedł na zero. Poważnie mówiąc, nie jestem zwolennikiem nadmiernych rotacji w składzie. Wiele klubów tak robi i nie przekłada się to na wyniki. Jestem zadowolony ze obecnego składu, tego samego zdania są władze klubowe. • Porozmawiajmy o nieobecnych. Łukasz Giza rozstał się z Orlętami w nienajlepszej atmosferze. Podobnie jak Mariusz Frączek. - \"Gizmen” nie chciał przedłużyć z nami kontraktu. Zaproponowaliśmy piłkarzowi podpisanie nowej umowy w listopadzie, czyli na miesiąc przed wygaśnięciem starej. Wybierał się na testy do Jagiellonii i najwidoczniej wolał pojechać do Białegostoku jako wolny zawodnik. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby w III lidze przedłużać kontrakty na dwa lata przed ich wygaśnięciem. Należy zrozumieć, że Orlęta funkcjonują w pewnych realiach, których nikt nie ma zamiaru naginać. Nasi piłkarze pracują, a dopiero później trenują. Szkoda, że Łukasz odszedł, ale nikt tu po nim płakać nie będzie. Frączek nie dbał o swoje obowiązki, zawalał i na treningach i w pracy. Zdecydowaliśmy się to zakończyć. Życie toczy się dalej. • Kończy pan właśnie kurs trenerski I klasy, czyżby Orlęta zamierzały skok na ekstraklasę? - Kto wie (śmiech). Mam swoje ambicje i plany na przyszłość. Niewykluczone, że los rzuci mnie kiedyś do wyższej klasy rozgrywek. Czy będzie to zespół Orląt, czy inny, czas pokaże. Rozmawiał Paweł Grzegorczyk

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama