Futbolowe koło fortuny
Różnie toczą się losy piłkarzy, którzy jeszcze do niedawna biegali po trzecioligowych boiskach Lubelszczyzny.
- 12.01.2007 18:14
Jedni nie wykorzystali szansy, lub jej zgoła nie otrzymali. Jeszcze inni zupełnie zniknęli z futbolowej karuzeli, ale nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Po prostu, w piłce jak w życiu - fortuna kołem się toczy.
Pierwszą, tytułową kategorię otwiera Marcin Narwojsz. Piłkarz z ekstraklasową przeszłością pojawił się w Zamościu przed rokiem, zupełnie nieprzygotowany do gry o punkty, z olbrzymimi zaległościami treningowymi. Mimo to, miał zostać panaceum na strzelecką mizerię Hetmana. - Pamiętałem go z drugoligowego Polaru Wrocław i Ruchu Chorzów. W ekstraklasie strzelał filmowe bramki. Nie wahałem się długo i ściągnąłem do drużyny. Doskonale wiedziałem, że nie grał pół roku w piłkę, ale znałem również jego zalety. Potrzebował czasu, żeby wskoczyć na właściwe tory - wspomina Waldemar Wiater, były szkoleniowiec Hetmana. Jednak zamojski zegar tykał popularnemu \"Cinkowi” bardzo szybko. Kredyt zaufania topniał wraz z kolejnymi spotkaniami bez strzelonej bramki. Diagnoza była krótka - nie sprawdził się. Po dwóch miesiącach podziękowano Narwojszowi za grę, a GKS Jastrzębie otrzymał nieoczekiwany prezent. Odbudowany w Hetmanie napastnik rozpoczął strzelecki festiwal na Śląsku, wzbogacając konto jastrzębian o bagatela... 12 punktów.
Gorszego początku nie miał chyba nikt. W debiucie, w derbowym meczu z Avią Świdnik, Adrian Sadowski nie zdołał skierować piłki do niemal pustej bramki. Przy każdym kolejnym wyjściu na boisku młodego \"Sadka” witały gwizdy. Młodzieżowiec trafił do bankrutującego Radomiaka, teraz przymierza się do gry w Ładzie Biłgoraj.
Po nieudanym podejściu do drugiej ligi najliczniejszą listę niepotrzebnych wystawił lubelski Motor. Z Al. Zygmuntowskimi pożegnali się między innymi: Paweł Bugała, Michał Maciejewski, Piotr Wójcik, Bartosz Rachowski i Robert Chmura. - Po prostu nam nie wypaliło - krótko skwitował niepowodzenie Paweł Bugała, który ostatecznie wylądował w IV-ligowej Stali Kraśnik, a teraz przymierza się do gry w świdnickiej Avii. Ostrowiec Świętokrzyski nie okazał się spokojną przystanią dla Michała Maciejewskiego, który składa teraz akces do drugoligowej Stali Stalowa Wola.
Mniej szczęścia mieli Robert Chmura i Bartosz Rachowski. Po rozstaniu z \"żółto-biało-niebieskimi”, pomimo propozycji z IV ligi, najlepszym miejscem na kontynuowanie kariery miały być Wyspy Brytyjskie. Ojczyzna futbolu nie okazała się dla eksmotorowców piłkarską ziemią obiecaną i skończyło się na twardym lądowaniu. Lublinianie nie zdołali na dłużej zagrzać miejsca żadnym z klubów, w dodatku Chmurze odnowiła się kontuzja kolana. Zamiast zarabiać na życie kopaniem piłki, dołączyli do licznego grona emigrantów znad Wisły.
Reklama













Komentarze