Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szukał haka czy oglądał ściany?

Prezydencki doradca bez trudu dostał się do archiwum z danymi lublinian. Nie powinien tam wchodzić, bo nie jest etatowym pracownikiem Ratusza.
W archiwum przy ul. Leszczyńskiego znajdują się dane około 300 tysięcy mieszkańców, zamknięte w tzw. \"kopertach dowodowych”, a także dokumenty 100 tys. kierowców i część archiwum ewidencji gospodarczej. Do pomieszczeń mogą wchodzić tylko upoważnieni pracownicy Urzędu Miasta. Zwykle jest tak, że jeśli któremuś z urzędników potrzebne są jakieś akta, zgłasza to archiwistce i to ona przynosi je z archiwum. W poniedziałek do archiwum wszedł prezydencki pełnomocnik Krzysztof Łątka. Drzwi były zamknięte na klucz, którego nie miał. Wybrał więc inną drogę. Wszedł przez pokój archiwistki. - Nie pytał mnie o zgodę. Nic nie wiedziałem o jego wizycie - mówi Andrzej Szerlak, dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych, któremu podlega archiwum dowodów. Po Ratuszu krąży plotka, że prezydencki pełnomocnik wertował akta i \"szukał haków na niewygodne osoby”. - Jakich haków? - pyta Krzysztof Łątka. - Jako pełnomocnik ds. wdrożenia systemu jakości ISO oglądałem pomieszczenia, które można wykorzystać na siedzibę Biura Obsługi Mieszkańców. Oglądałem ścianki działowe, a nie akta. Byłem tam może 20 sekund. Napis przy drzwiach archiwum informuje: \"Niezatrudnionym wstęp wzbroniony”. - Pan Krzysztof nie jest etatowym pracownikiem Urzędu Miasta - potwierdza Mirosław Kalinowski z Biura Prasowego Ratusza. Prezydencki doradca pracuje na umowę zlecenie. - Pan Łątka nie jest uprawniony do wejścia do archiwum - stwierdza Szerlak. I przyznaje, że o tej wizycie nie powiadomił przełożonego, czyli prezydenta. - Do zajmowania się sprawami wewnątrz urzędu upoważniony jestem na podstawie prezydenckiego zarządzenia, które ustanawia mnie pełnomocnikiem ds. wdrażania ISO - odpowiada Łątka. - Krzysztof Łątka nie ma moich pełnomocnictw upoważniających do wglądu w akta osobowe. Ani pisemnych, ani ustnych. Muszę zakładać, że nie zrobił tego, co mu się zarzuca, i że cała sprawa to jakieś nieporozumienie - pisze Adam Wasilewski, prezydent Lublina w oświadczeniu dla mediów. - Niemniej jestem w tej chwili przed rozmową z p. Łątką. Poproszę go o wyjaśnienia i uczulę, żeby pracował tak, by więcej nie było cienia powodu do jakichkolwiek wątpliwości.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama