Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niech się śmieją się (wideo)

Kononowicz był gwiazdą ostatkowej imprezy w jednym z lubelskich klubów. A raczej celowo zaproszonym pośmiewiskiem. Bilety poszły jak woda. A publiczność pytała go nawet, czy uprawia seks ze swoim swetrem.
Wtorek, godz. 21, dyskoteka Sema4. Z plakatów uśmiecha się Krzysztof Kononowicz, były kandydat na prezydenta Białegostoku. Miliony ludzi zobaczyły w Internecie jego klip wyborczy, w którym zapewniał, że jak już dostanie się do Ratusza, to \"nie będzie niczego”. Z kandydata i jego swetra śmiał się cały kraj. Wesoło było też w lubelskiej dyskotece. - Już samo jego zaproszenie w tej konwencji jest naganne. To tak, jakby śmiać się ze ślepego, że nie umie przejść przez jezdnię - komentuje ks. prof. Andrzej Szostek, etyk. - To nie było nieetyczne - broni się Agnieszka Paprocka z klubu Sema4. - Ludzie przyszli spotkać się z ciekawym człowiekiem. Zadawali mu trudne pytania. Niektóre go nawet przerosły, jak to o inflację. Bilety po 10 i 15 złotych poszły jak świeże bułeczki. Przyszło ok. 250 osób. - Chcę zobaczyć, czy jest taki sam jak w Internecie - mówi Magda, studentka UMCS. • Nie żal ci go? - Nikt mu nie kazał kandydować. Goście witają Kononowicza owacjami. - Orędzie! Orędzie! - skanduje tłum. A niedoszły polityk w słynnym swetrze posila się kanapkami. Wkrótce wchodzi na antresolę i wygłasza przemówienie, że da pracę młodym, że zlikwiduje alkohol i papierosy. - Na swój sposób to jest geniusz - mówi Adam Czeczetkowicz z kanapowej prawicowej partyjki i rzecznik Kononowicza, który wystawił go w wyborach w Białymstoku. A teraz obwozi go po całej Polsce, bo chce, by walczył o najwyższy urząd w państwie. - Jeżeli będzie miał taką popularność jak w tej chwili, nie zawahamy się wystawić pana Kononowicza w wyborach prezydenckich. Zobaczymy, na ile jego fani są autentyczni. Kononowicz staje na schodach. Mikrofon idzie w ręce imprezowiczów. - Co się stało się? - jeden ze studentów jako swe pytanie przytacza cytat z osławionego spotu wyborczego. Sala wybucha śmiechem. Tylko to pytanie wprawia Kononowicza w irytację. Inne już nie. Nawet to, czy... sypia ze swoim swetrem. Zabawa idzie pełną parą: pytanie, odpowiedź, śmiech, oklaski. - To jest młodzież, mają prawo się cieszyć. Niech się śmieją się - mówi Krzysztof Kononowicz pytany o to, czy nie przeszkadzają mu drwiny. Prof. Szostek nie ma wątpliwości: - To wykorzystywanie do zabawy człowieka nieświadomego pewnych niuansów. To okazja do rozładowania śmiechem emocji, których ktoś nie umie rozładować inaczej. Wszystko to świadczy o tych, co się śmieją i tych, którzy zbijają na tym pieniądze.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama