Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gdy nauczyciel mówi: hau, hau, hau

Już po kilku zajęciach z psami, dzieci nadpobudliwe uspokajają się, a te ciche i skryte zaczynają aktywnie uczestniczyć w lekcjach.
Jeżeli eksperyment się powiedzie, pracownicy kuratorium zapowiadają rozpropagowanie pomysłu w innych lubelskich szkołach. W sali lekcyjnej na podłodze siedzi kilkunastu pierwszoklasistów. Kręgiem otaczają leżące po środku trzy duże psy. Instruktorka rozmawia z dziećmi. Dzisiaj napiszą wypracowanie pt. \"Spacer z moim psem”. Po krótkim wprowadzeniu, maluchy siadają w ławkach i piszą opowiadania. W tym czasie trzy suczki rasy alaskan malamute kładą się na dywanie lub spacerują między ławkami. Takie nietypowe lekcje odbywają się w Szkole Podstawowej nr 3 w Puławach raz w tygodniu. - Od dłuższego czasu taki pomysł chodził mi po głowie. Kiedy przez przypadek spotkałam instruktorkę dogoterapii, postanowiłam, że dopnę swego - opowiada Helena Sobolewska, dyrektorka SP nr 3. Najpierw powstał szczegółowy program nauczania na \"psich lekcjach”. A od drugiego semestru uczniowie pierwszych klas chodzą na zajęcia pod nazwą \"Pies twoim przyjacielem”. Tutaj uczą się nie tylko, jak opiekować się zwierzakiem, ale także jak bezpiecznie zachowywać się w jego obecności. - Uczymy na przykład, że kiedy obcy pies, widząc nas zastyga w bezruchu, nie należy do niego podchodzić, bo może być agresywny - mówi Anna Nowakowska, jedna z dwóch instruktorek prowadzących zajęcia. Tymczasem dzieci już skończyły swoje wypracowania. Teraz mogą się pobawić. Beti, Gaja i Luna ze stoickim spokojem znoszą przytulanie i tarmoszenie. Kiedy suczki mają już dość, podchodzą do swojej instruktorki, która pozwala im odejść na bok i odpocząć. Ale lekcje z psami to nie tylko nauka ortografii i zabawa. - Dzieci nadpobudliwe potrafią wysiedzieć spokojnie całą lekcję. Te, które zazwyczaj prawie nie uczestniczą w lekcjach, tutaj stają się bardzo aktywne - opowiada Anna Nowakowska. Dlatego nietypowymi lekcjami zainteresowało się już lubelskie Kuratorium Oświaty. - Dotychczas nie spotkaliśmy się z takimi eksperymentami w zwykłych szkołach. Liczymy, że dyrekcja podzieli się z nami swoimi doświadczeniami. Jeśli byłyby pozytywne, to moglibyśmy rozpropagować pomysł wśród innych zainteresowanych szkół - uważa Ewa Banaś, dyrektor Wydziału Kształcenia Ogólnego w kuratorium.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama