Reklama
I stała się jasność...
W internacie Zespołu Szkół Elektronicznych światło nie gaśnie już po godzinie 22. Władze placówki zmieniły kuriozalne zarządzenia.
- 04.04.2007 19:38
O metodach od wielu lat stosowanych w lubelskim internacie pisaliśmy w marcu. W godzinach nocnych w pokojach mieszkańców panowały egipskie ciemności. A wszystko dlatego, że wychowawcy wyłączali dopływ prądu. Młodzi lokatorzy, którzy po ciszy nocnej chcieli poczytać książkę, musieli wychodzić na korytarz. Co bardziej sprytni wykonywali nielegalne instalacje: przewiercali się przez ściany i podłączali kable pod świetlówki albo bezpośrednio pod instalację, w której w nocy był prąd. - Bo inaczej nie dało się nic wieczorem zrobić. Ani poczytać, ani pouczyć. A przecież przed klasówkami trzeba czasem zarwać noc - skarżyli się uczniowie.
Władze internatu twierdziły, że takie metody zostały wprowadzone ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców. I opowiadały o przypadku ucznia, który miał włączony czajnik i doszło do spięcia. Chłopak znalazł się w szpitalu. - Chcieliśmy uniknąć takich historii - tłumaczono.
Tymczasem nielegalne podłączenie się do prądu stwarzało zagrożenie dla mieszkańców. Ale dyrekcja nie zwracała na to uwagi.
Po naszym tekście sprawą zainteresowało się kuratorium. - Przepis dotyczący wyłączania prądu jest nie do przyjęcia. Będzie musiał zniknąć z regulaminu internatu. Dopilnujemy tego - obiecała Jolanta Misiak, lubelska wicekurator oświaty.
Interwencje przyniosły skutek. W internacie nikt już nie wyłącza prądu po godzinie 22. Kierowniczka internatu odbyła spotkania z młodzieżą, wychowawcami. Po licznych konsultacjach wewnętrzne ustalenia zostały zmienione. - Obecnie obowiązuje regulamin ciszy nocnej. To znaczy, że nikt światła nie wyłącza, ale młodzież sama musi przestrzegać ustalonego porządku - tłumaczy Ewa Buczkowska, kierowniczka internatu. - Jeśli zauważymy, że ktoś za długo siedzi przy włączonym świetle, prosimy, żeby je zgasił i nie przeszkadzał innym.
Reklama

Komentarze