Skandaliczny błąd prokuratury
Marek Bawolski, pseudonim \"Bizon”, nożownik poszukiwany listem gończym, nie odpowie za śmierć swojej ofiary.
- 12.04.2007 18:18
Bo prokuratura zapomniała zlecić przeprowadzenia ważnych ekspertyz.
W nocy z 16 na17 czerwca ub. roku w restauracji przy ul. Północnej w Lublinie kilku osiemnastolatków obchodziło urodziny. Zaprosili znajomych, w sumie około stu osób. Po północy na zamkniętą imprezę weszło pięciu nieproszonych gości. Zaczepiali bawiących się w lokalu. Ochroniarz kazał im wyjść na zewnątrz. Przed restauracją intruzi zaatakowali trójkę uczestników imprezy. Dwóch chłopaków otrzymało powierzchowne rany. Ale Hubert Sz. dostał cios w klatkę piersiową, nóż trafił w płuco. Chłopak zmarł w szpitalu po dziewięciu dniach.
Policja szybko ustaliła, że ciosy nożem zadawał Marek Bawolski ps. \"Bizon”. Nie udało się go schwytać, bo się ukrył. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa i zranienia dwóch pozostałych osiemnastolatków. Rodzina zabitego 20-latka wyznaczyła nagrodę - 30 tysięcy zł - za schwytanie mordercy. \"Bizon” jest do dziś poszukiwany.
Sekcję zwłok ofiary przeprowadził Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Lublinie. Lekarze doszli do wniosku, że przyczyną zgonu było zatrzymanie krążenia. Nie potrafili jednak doszukać się związku pomiędzy odniesionymi przez chłopaka ranami a jego śmiercią. Pobrali więc wycinki tkanki zmarłego do odpowiednich badań. Tyle że nikt już ich nie przeprowadził. Dlaczego? Prokuratura zapomniała przesłać zlecenie na badanie do Akademii Medycznej. Po dwóch miesiącach, zgodnie z procedurami, wycinki zostały zniszczone. Prokuratura dowiedziała się o tym, kiedy było już za późno. - Dla mnie Bawolski jest mordercą mojego syna - mówi matka ofiary.
- Doszło do ewidentnego zaniedbania ze strony Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ - przyznaje Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Wbrew zasadom sztuki nie wykorzystano jeszcze jednej szansy na wykazanie związku pomiędzy odniesionymi obrażeniami a śmiercią młodego mężczyzny.
Prokuratura już myśli nad zmianą zarzutu wobec Bawolskiego: z zabójstwa na usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkich obrażeń zagrażających życiu. Według kodeksu karnego w obu przypadkach grozi taka sama kara. Ale w praktyce sądy orzekają znacznie surowsze wyroki, jeśli uda się udowodnić, że skazany przyczynił się do śmierci ofiary.
Kilka dni temu szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie wystąpił o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec pracowników, którzy dopuścili się zaniedbań.
Reklama
Komentarze